Czy Andrzej Duda pojawi się na debacie z Rafałem Trzaskowskim? "Zyskać nie może wiele, a może sporo stracić"

Zdaniem socjologa dr. hab. Michała Wenzela prezydent Duda nie może - tak po prostu - zrezygnować z udziału w debacie organizowanej przez media prywatne. Dlaczego? Gość TOK FM uważa, że z nieobecności Dudy wyborcy wyciągnęliby jednoznaczny wniosek. - Prezydent stchórzył - stwierdził ekspert w rozmowie z Piotrem Kraśką.
Zobacz wideo

Jutro (w czwartek 2 lipca) TVN, TVN24, Onet i Wirtualna Polska organizują debatę pomiędzy Rafałem Trzaskowskim a Andrzejem Dudą. Nie wiadomo jednak, czy urzędujący prezydent weźmie w niej udział. Podczas wtorkowej konferencji prasowej rzecznik sztabu Dudy, Adam Bielan, tłumaczył, że prezydent w tym czasie ma już zaplanowane spotkania. Zaś na uwagę dziennikarki TVN24, iż to sztab nie przyjął zaproszenia na spotkanie, na którym miał zostać ustalony termin debaty, zaczął m.in. krytykować stację za to, że nie transmitowała całego przemówienia Andrzeja Dudy w wieczór wyborczy.

Zanosi się więc na to, że walczącego o reelekcję prezydenta widzowie mediów prywatnych nie zobaczą.

W Poranku Radia TOK FM socjolog dr hab. Michał Wenzel z Uniwersytetu SWPS ocenił, że udział w takiej debacie to "dla prezydenta Dudy trudna decyzja". - Bo zyskać nie może wiele, a może sporo stracić. Natomiast nie może z udziału w tej debacie zrezygnować - podkreślił gość Piotra Kraśki. 

Zdaniem eksperta Duda nie może już wiele zyskać, ponieważ jego elektorat jest już "właściwie całkowicie nasycony". - To znaczy, że wszyscy obywatele, którzy potencjalnie mogą na niego głosować, którzy rozważają taką decyzję, już na niego zagłosowali w pierwszej turze i zapewne zagłosują [na niego - red.] w drugiej turze wyborów prezydenckich - mówił dr Wenzel. Socjolog powołał się na przeprowadzone w jego zespole badania, które pokazały, że prawdopodobnie rezerwy elektoratu Dudy są już wyczerpane. Inaczej jest w przypadku Rafała Trzaskowskiego, który - zdaniem socjologa - musi do siebie przekonać obecnie wyborców Szymona Hołowni, Roberta Biedronia, Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz "być może niektórych wyborców Krzysztofa Bosaka". - Ale po to, żeby to skutecznie zrobić, musi się zaprezentować. A więc z tego punktu widzenia dla prezydenta Dudy udział w debacie jest potencjalnie przeciwskuteczny - zaznaczył gość Poranka Radia TOK FM.

Kogo debata może zdemobilizować?

Prowadzący program Piotr Kraśko zastanawiał się, czy na debacie z Dudą może stracić Rafał Trzaskowski. Na przykład - czy gdyby wypadł słabiej od urzędującego prezydenta, to czy doprowadziłoby to do zdemobilizowania wyborców kandydata KO. 

Według badacza z Uniwersytetu SWPS wyborcy Trzaskowskiego są mocno zmobilizowani i z dużym prawdopodobieństwem wezmą udział w drugiej turze wyborów. - Bardziej chodzi o jego potencjalnych wyborców, o te 13 procent Hołowni i pięć procent kandydatów Lewicy i ludowców (zdobyte w pierwszej turze wyborów). Oni rzeczywiście mogą podjąć decyzję pod wpływem debaty. Ale Trzaskowski nie ma nic do stracenia. Musi się prezentować, musi mobilizować wszystkich każdym możliwym kanałem - podkreślił. 

Dlaczego zatem Duda nie może po prostu nie wziąć udziału w debacie? Przeszkodą są skutki wizerunkowe. - Wyobraźmy sobie, co na temat jego odwagi będą mówić nie tylko zwolennicy Rafała Trzaskowskiego, ale i osoby, które ciągle się wahają albo być może nie brały udziału w pierwszej turze, [a które - red] być może zastanawiają się, czy brać udział w drugiej turze. Wydaje mi się, że wniosek będzie jednoznaczny: prezydent stchórzył - ocenił dr Michał Wenzel.

Kraśko pytał, czy może się okazać, że odmawianie udziału w jutrzejszej debacie to element taktyki sztabu Andrzeja Dudy. I prezydent w ostatniej chwili może się pojawić i tym samym wybić przeciwnika z rytmu. - Nie wątpię w taktyczną skuteczność Adama Bielana, natomiast trochę powątpiewam w to, czy w prezydencie Dudzie znalazł on najbardziej wdzięczny materiał do takich wyrafinowanych zabiegów - podsumował dr Michał Wenzel. 

Posłuchaj całej rozmowy w podcaście. Dowiesz się m.in. czy w drugiej turze frekwencja będzie jeszcze wyższa oraz gdzie kolejnych wyborców mogą poszukiwać obaj kandydaci. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM