Tajemnicza zapowiedź szefa sztabu Trzaskowskiego. "Szykujemy niespodziankę na poniedziałek"

Cezary Tomczyk, szef sztabu Rafała Trzaskowskiego, był pytany w TOK FM o udział kandydata KO w organizowanej przez TVP debacie w Końskich. - Wiemy, że tak naprawdę TVP planuje pułapkę, ustawkę i wiec Andrzeja Dudy. My byliśmy w TVP. Jesteśmy otwarci na debatę. Jesteśmy otwarci na debatę trzech telewizji. Na taką debatę czekamy - mówił oraz wspomniał o planowanej na poniedziałek "niespodziance".
Zobacz wideo

Po tym, jak Andrzej Duda odmówił udziału w debacie organizowanej przez TVN, TVN24, Onet i WP, własną debatę postanowiła zorganizować TVP. Kandydaci mieliby dyskutować w Końskich, a pytania miałaby im zadawać publiczność. Sztab Dudy już potwierdził, że prezydent weźmie w niej udział.

W "Wywiadzie Politycznym" Karolina Lewicka pytała szefa sztabu Rafała Trzaskowskiego, czy kandydat KO się na niej pojawi. - Jeżeli chodzi o kwestię tej ustawki TVP, to mam poważne wątpliwości. (...) Wiemy, że tak naprawdę TVP planuje pułapkę, ustawkę i wiec Andrzeja Dudy. My byliśmy w TVP. Jesteśmy otwarci na debatę. Jesteśmy otwarci na debatę trzech telewizji. Na taką debatę czekamy - mówił Cezary Tomczyk, podkreślając, że "trzeba powiedzieć jasne 'stop'" uciekaniu Andrzeja Dudy przed pytaniami niezależnych dziennikarzy. 

- Szykujemy pewną niespodziankę na poniedziałek i mam nadzieję, że wtedy wszystko stanie się jasne - zapewnił, odpowiadając na powtórzone przez prowadzącą pytanie o to, jaka decyzja ws. debaty w Końskich została podjęta w sztabie Trzaskowskiego.  

Tomczyk zwrócił także uwagę, że w pierwszej turze wyborów 57 proc. Polaków uznało, że nie chce kontynuacji prezydentury Andrzeja Dudy. Dodał jednak, że "jeśli wszyscy nie pójdziemy gremialnie głosować, to wynik może być różny". - Z naszych sondaży jasno wynika, że ten wynik dzisiaj to jest po prostu 50:50. Tu będzie się liczył absolutnie każdy głos. Różnica w głosach na samym końcu to może być nawet 100-200 tys. głosów. Więc tak naprawdę w skali Polski bardzo niewiele - przekonywał. 

Sławomir Nitras zostaje w sztabie

Poseł PiS Jacek Ozdoba złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez posła KO Sławomira Nitrasa. Chodzi o wydarzenia z czwartku, kiedy to Nitras zablokował Kalecie możliwość wejścia na konferencję prasową prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, zorganizowaną w oczyszczalni ścieków Czajka w Warszawie. Ozdoba był świadkiem zajścia.

Dziennikarka zastanawiała się, czy poseł PO nadal będzie pracować w sztabie Trzaskowskiego oraz czy przeprosi Kaletę. 

- Sytuacja rzeczywiście jest skandaliczna. Dwóch wiceministrów rządu PiS przyjeżdża służbową limuzyną w czasie wykonywania swoich obowiązków po to, żeby rozbić konferencję kandydata na prezydenta Rafała Trzaskowskiego. No, czegoś takiego jeszcze nie widziałem - stwierdził gość TOK FM, zaznaczając, że nie było to spotkanie wyborcze, a konferencja miejska dotycząca otwarcia zbiornika retencyjnego, na którą Kaleta nie miał wstępu. 

- Sławomir Nitras zostaje w sztabie, nie zostanie usunięty w cień, nie przeprosi, tak? - dopytywała Lewicka. 

- Zostaje w sztabie, na pewno - odparł poseł. 

Agresywny mężczyzna groził spaleniem domu za plakat Trzaskowskiego

"Wyp****alaj z tym Trzaskowskim do Warszawy" - słychać na nagraniu szeroko udostępnionym w mediach społecznościowych. Widać na nim mężczyznę wulgarnie besztającego kobietę za to, że na ogrodzeniu wywiesiła plakat Rafała Trzaskowskiego. Agresor groził także spaleniem domu. Został zatrzymany przez policję i przesłuchany.

Cezary Tomczyk opowiadał w TOK FM, że Rafał Trzaskowski rozmawiał już dzisiaj z kobietą, której dotyczyło zajście. Jak mówił, okazało się, że mężczyzna mieszkał zaledwie 10 domów od niej. Zdążył już przeprosić za swoje zachowanie.

- Oczywiście przestraszył się odpowiedzialności. Natomiast przede wszystkim przeprosił i to - według tej pani - przeprosił szczerze. Powiedział, że nie wie, co w niego wstąpiło, że to jest taka sytuacja związana z emocjami.

Tomczyk w historii sąsiedzkiej awantury dostrzegł piękną metaforę. - Ta pani dokonała symbolicznego pojednania z osobą, która ma zupełnie inne poglądy. Chciałbym, aby tak właśnie było w Polsce. My się przecież możemy różnić w wielu kwestiach, ale w końcu to jest nasza wspólna Polska i każdy ma prawo do patriotyzmu, każdy ma prawo kandydować na prezydenta czy do Sejmu, czy po prostu być współobywatelem. - podsumował. 

Całej rozmowy posłuchasz w podcaście: 

DOSTĘP PREMIUM