Szymon Hołownia: Dwójka moich bliskich współpracowników odbiera serię namiętnych telefonów od sztabu Trzaskowskiego

- Muszę zagłosować na Rafała Trzaskowskiego, choć nie jest to mój kandydat i wcale nie jestem przekonany, że ma jakiś pomysł, który Polskę rzeczywiście poprowadzi do przodu. On może stanowić szlaban dla apetytu PiS, ale szlabanem się przyszłości dla naszych dzieci na wygra - mówił w TOK FM Szymon Hołownia. Opowiadał też, jak PO walczy o poparcie jego współpracowników.
Zobacz wideo

W nowym sondażu partyjnym przygotowanym przez IBRIS dla Onetu ruch Szymona Hołowni "Polska 2050" zdobywa trzecie miejsce z wynikiem 11,9 proc. poparcia. Sam Hołownia - pytany w TOK FM, czy jego formacja wystartuje w najbliższych wyborach parlamentarnych - odparł: "Jakaś część tego ruchu w wyborach na pewno wystąpi". - Mi zależy na tym, żeby to nie była kolejna znana z lat 90. partia polityczna, jakie męczą nas na scenie od wielu lat, ale coś na miarę XXI wiek - dodał.

Dopytywany zatem, czy wyklucza przekształcenie "Polski 2050" w partię, przyznał, że nie. Choć nadmienił, że dojdzie do tego "najpóźniej jak się da", czyli przed samymi wyborami i z pewnością nie cały ruch stanie się partią, tylko jakaś jego część. - My myślimy o partii w kategoriach narzędzia, które - jeśli jest potrzebne, to bierze się je z półki - a nie jako cel sam w sobie - dodał Hołownia.

"PO wykonuje bardzo intensywne ruchy"

Prowadząca Poranek Radia TOK FM Dominika Wielowieyska wypomniała swojemu rozmówcy, że bardzo często krytykuje Platformę Obywatelską, a tymczasem w swoim najbliższym otoczeniu ma ludzi blisko związanych z tą partią w przeszłości (chociażby minister z czasów rządów Donalda Tuska Jacek Cichocki czy ówczesna wiceminister spraw zagranicznych Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz). 

- Z jakichś powodów są oni dziś ze mną, a nie w Platformie. I mimo, że PO wykonuje bardzo intensywne ruchy, żeby tych ludzi do siebie znów przyciągnąć, co jest właściwe partyjnemu myśleniu o stołkach i innych tego typu rzeczach - odpowiedział gość TOK FM. Po drugie, Hołownia przyznał, że bawi go wywyższanie pozycji Jacka Cichockiego, z którego próbuje się teraz robić "wice-Tuska". - On był po prostu wynajętym specjalistą, analitykiem, człowiekiem spoza systemu, który przyszedł z Ośrodka Studiów Wschodnich, żeby Donaldowi Tuskowi - mówiąc kolokwialnie - przypilnować służb i taki był jego cały związek z PO - stwierdził Hołownia.

Poza tym tłumaczył, iż wcale nie uważa, że Platforma Obywatelska "w ogóle nie zrobiła nic dobrego", ale że nie zrobiła nic dobrego w ostatnim czasie. - Przez te ostatnie pięć lat, kiedy mamiła nas, że jest w stanie wygrać z PiS, a ciągle z nimi przegrywała - podkreślił.

- Jestem wielkim krytykiem Prawa i Sprawiedliwości, ale nie sądzę, by Platforma była rozwiązaniem realnych problemów, które przed Polską stoją. To pokazuje chociażby jej podejście do przygotowania programu jej kandydata na prezydenta. Tu chodzi tylko i wyłącznie o zmianę władzy, a nie o zmianę Polski - stwierdził jednoznacznie Hołownia. Kiedy Wielowieyska wypomniała mu zatem, że zadeklarował głosowanie na Rafała Trzaskowskiego w drugiej turze - jej gość odparł: "bo nie mam wyjścia". - Na kogo mam głosować? Na Dudę? - pytał.

Hołownia podkreślał, że zawsze chodzi na wybory i oddaje ważne głosy, a obecnego prezydenta - po tym, co widział przez ostatnie lata i co obserwuje także w tej kampanii - poprzeć nie chce. 

- Muszę zagłosować na Rafała Trzaskowskiego, choć nie jest to mój kandydat i wcale nie jestem przekonany, że ma jakiś pomysł, który Polskę rzeczywiście poprowadzi do przodu. On może stanowić szlaban dla apetytu PiS, ale szlabanem się przyszłości dla naszych dzieci na wygra - skomentował kandydat KO. 

- A gdyby Trzaskowski zaproponował jednemu z członków pana ruchu pracę w kancelarii prezydenta? - dopytywała Wielowieyska.

- No są takie podchody. Partia właśnie w ten sposób myśli: zaproponujemy ci prezydenta Warszawy, weźmiemy ci dwóch ministrów, to nas poprzyj. To jest obrzydliwe. Ja nie potrafię tak pracować. Nie widzę takiej potrzeby przed wyborami - oznajmił gość TOK FM. Dopytywany, czy padły jakieś konkretne propozycje - Hołownia odparł: "mogę odpowiedzieć tylko w ten sposób, że dwójka moich bliskich współpracowników odbiera serię namiętnych telefonów do sztabu Rafała Trzaskowskiego i od ludzi z nim związanych".

- W tych telefonach padają najwyższe ojczyźniane epitety i wezwania, że Polska oczekuje, że trzeba się stawić, że wszyscy pod broń Platformy. Żadna z tych osób nie zamierza skorzystać z tych propozycji i awansów, które są im oferowane - podał stanowczo były kandydat na prezydenta.

DOSTĘP PREMIUM