Po co PiS atakuje Niemców? "Ja bym 'doradzał' grać kartą antyukraińską"

Nad tym, dlaczego PiS sięga znowu po antyniemiecką retorykę, zastanawiała się w TOK FM Karolina Lewicka i jej goście: Witold Jutasz z Onetu oraz Bartosz T. Wieliński z "Gazety Wyborczej".
Zobacz wideo

W minionym tygodniu w "Fakcie" opisano sprawę ułaskawienia przez prezydenta mężczyzny skazanego za przestępstwo seksualne na małoletniej córce. Akt łaski dotyczył skrócenia zakazu zbliżania do osób pokrzywdzonych.

"Andrzej Duda pomógł bestii, która seksualnie znęcała się nad własnym dzieckiem" - pisze dziennik "Fakt", który dotarł do akt sądowych ułaskawionego przez prezydenta mężczyzny. W odpowiedzi na publikację rzecznik sztabu Dudy przekonuje, że "niemiecka" gazeta "ingeruje w wybory prezydenckie w Polsce".

- To nie jest pierwszy raz, kiedy wątek antyniemiecki pojawia się w kampanii. Przypomnę sugestie Jarosława Kaczyńskiego, że są jakieś "haki" na Angelę Merkel. Jak rozumiem, to miało oznaczać, że ona współpracowała ze Stasi, że mamy o tym jakieś informacje... Prawdę powiedziawszy, gdybyśmy mieli, to warto by je wykorzystać w jakiś sposób. Tylko to nie tak się robi w świecie gier wywiadów - mówił Witold Jurasz, gdy Lewicka zapytała o ataki Andrzeja Dudy na media rzekomo sterowane przez Niemców, którzy chcą wpłynąć na wyniki wyborów.

- Po co to jest? Wydaje mi się, że chodzi o realizację takiej nierozsądnej idei, która zapanowała w PiS, że wyborów się nie wygrywa w centrum, tylko trzeba apelować do tego najtwardszego elektoratu - stwierdził.

- Gdybym miał "doradzać" panu prezydentowi, to bym powiedział, że ma grać kartą antyukraińską, bo akurat konfederaci są bardziej czuli na Wołyń niż na antyniemieckie obsesje - zauważył Jurasz.

No właśnie - czy straszenie Niemcami działa jeszcze na kogokolwiek? - W latach 60. narracja Gomułki o Niemcach mogła trafiać na podatny grunt, to czy w 2020 roku uruchamiania wątków antyniemieckich może się na coś przydać? - pytała Lewicka swojego kolejnego gościa Bartosza T. Wielińskiego.

- Systemy populistyczne potrzebują wroga, ale musi to być wróg fantomowy, czyli taki, który generalnie nie odpowie siłą. Dlatego np. Victor Orban uderza w George'a Sorosa, bo to jest finansista, który mu nigdy nie odpowie tak, jakby na to zasługiwał, nie będzie się bronił - tłumaczył dziennikarz.

- Jarosław Kaczyński w 2015 r. takiego fantomowego wroga zrobił z uchodźców. Przecież do Polski nikt się nie pchał, oni uciekali do Niemiec, Szwecji, krajów Europy Zachodniej. Ale można było nastraszyć, zrobić wielką awanturę, że w Polsce mają powstać dzielnice szariatu. Tak samo jest z "ideologią LGBT", której nikt nie widział na oczy - wyliczał Wieliński. - Niemcy też nie odpowiedzą PiS-owi, bo w nich jest to poczucie winy i wstydu za to, co robili ich ojcowie i dziadkowie. Z tego względu są mocno powściągliwi - tłumaczył.

Zdaniem Wielińskiego, PiS wie, że "Niemców można oskarżać o najgorsze rzeczy", bo i tak nie zareagują. - Pamiętam takiego fake newsa propagowanego przez media narodowe, że rzekomo w niemieckim MSZ jest tajna komórka, która zajmuje się koordynowaniem tego, co "niemiecka" prasa pisze o rządzie PiS. Absurd - mówił, przypominając, że niemieckie władze nie skomentowały tych doniesień.

- Jeśli mamy mówić o mieszaniu się kogokolwiek do polskich wyborów, to wmieszały się Stany Zjednoczone, biorąc udział w organizacji tej przedziwnej wizyty polskiego prezydenta w Waszyngtonie - zauważył na koniec dziennikarz.

DOSTĘP PREMIUM