"W Lesznie były trudne pytania do Trzaskowskiego, w Końskich doroczny event Władimira Putina"

- Nie stawiałbym znaku równości między tymi wydarzeniami. W Lesznie stawili się dziennikarze z bardzo różnych opcji i tam były też trudne pytania dla kandydata, i Rafał Trzaskowski musiał się wić, a Andrzej Duda trudnych pytań od Michała Adamczyka w TVP nie dostał - mówił na antenie TOK FM Łukasz Lipiński, zastępca redaktora naczelnego "Polityki".
Zobacz wideo

W poniedziałek wieczorem odbyły się dwie "debaty", a w każdej z nich wziął udział tylko jeden kandydat na prezydenta. W Końskich na wcześniej nagrane pytania mieszkańców odpowiadał Andrzej Duda, a całość firmowała TVP. W Lesznie na "Arenie prezydenckiej" Rafał Trzaskowski odpowiadał na pytania dziennikarzy z bardzo różnych redakcji. Spotkanie z kandydatem KO można było śledzić w relacji live na Facebooku. 

Łukasz Lipiński, zastępca redaktora naczelnego "Polityki" w programie specjalnym TOK FM stwierdził, że to były "eventy wyborcze, a nie debaty". - Nie stawiałbym znaku równości między tymi wydarzeniami. W Lesznie stawili się dziennikarze z bardzo różnych opcji i tam były też trudne pytania dla kandydata i Rafał Trzaskowski musiał się wić, a Andrzej Duda trudnych pytań od Michała Adamczyka w TVP nie dostał - mówił na antenie TOK FM.  Przykład trudnego pytania dla Trzaskowskiego to, co zrobić z górnictwem, czyli "pytanie, na które nikt nie ma odpowiedzi."

- Prezydent odpowiadał na pytania swojego sztabu i wydawał się być mało nimi zaskoczony - stwierdził za to Lipiński. I powiedział, że jego "debata" w TVP przypomina mu "doroczny event Władimira Putina".

Skomentował też pytanie o eutanazji, na które odpowiadał Andrzej Duda. 

- Powiedział, że starsi Belgowie i Holendrzy będą przyjeżdżać do Polski, żeby w spokoju dożyć swoich dni. To muszę powiedzieć, że niecodzienne postawienie sprawy - zauważył. Przekonywał, że na wynik wyborów wpłynęłaby bezpośrednia debata, ale do niej nie dojdzie. 

 Z kolei Michał Sutowski z Krytyki Politycznej stwierdził, że "to była walka o mobilizację elektoratów, a nie przekonanie wyborców po drugiej stronie".

- Ta formuła, w której prezentują się kandydatom jest naturalna z tego powodu, ale to jest bardzo niedobry symptom, że nie istnieje debata, czy spór bezpośredni, zestawienie merytoryczne kandydatów. No i druga sprawa - nie można tu mówić o żadnej symetrii, bo jeśli słuchaliśmy debaty w Lesznie, to te pytania miały jednak charakter konfrontacyjny czy kłopotliwy i pochodziły nie tylko ze strony Telewizji Republika (np. o konwencję stambulską i Marsz Niepodległości - red.), ale też np. z portalu OKO.PRESS (o przysposobienie dzieci i równość praw - red.). Mamy tu sytuację, w której dziennikarze zadają takie pytania, jakie powinni, a w po drugiej stronie mamy do czynienia z ustawką medialną - mówił Sutowski w TOK FM.

Ustawką debatę w TVP nazwała też prof. Renata Mieńkowska-Norkiene, Wydział Nauk Politycznych, UW, która stwierdziła, że pytania wyglądały jak napisane przez spin doctora. -Jest mi przykro jako obywatelce, że muszę oglądać to w takim wydaniu, a jako naukowcowi oglądanie pytań rzekomo stawianych przez obywateli, a ja wiem, jakie pytania stawiają obywatele, bo mam z tym styczność na co dzień - mówiła profesor na antenie. Podobnie jak Michał Sutowski, stwierdziła, że chodzi o jak największe zmobilizowanie własnego elektoratu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM