Sędzia Hermeliński: Gdyby SN nie zdążył orzec o ważności wyborów w ciągu 21 dni, należy zarządzić nowe

Zdaniem byłego szefa PKW, sytuacja będzie najbardziej skomplikowana, kiedy liczba złożonych protestów wyborczych będzie zbliżona do różnicy głosów między Rafałem Trzaskowskim i Andrzejem Dudą. Wtedy wszystko będzie zależało od rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego. - Zakładam, że sędziowie orzekną w sposób uczciwy i transparentny. Może jestem naiwny, ale mam taką nadzieję - powiedział w TOK FM Wojciech Hermeliński.
Zobacz wideo

Prowadzący piątkowy Poranek TOK FM Jacek Żakowski pytał swojego gościa, czy - słysząc różne doniesienia na przykład o problemach z dostarczeniem pakietów wyborczych na czas za granicą - nie obawia się, że wybory prezydenckie nie będą wolne ani równe. - Na pewno dużo będzie zarzutów i protestów wyborczych - stwierdził Wojciech Hermeliński.

Oprócz kłopotów z otrzymaniem i wysłaniem pakietów, sędzia zwrócił też uwagę na problemy osób, które dopisały się do spisu wyborców w miejscowościach, gdzie w czasie I tury przebywali np. na wakacjach. Byli przekonani, że to dopisanie dotyczy tylko tej jednej tury. Jak wiemy, okazało się inaczej. Jeśli więc teraz te osoby również chcą wziąć udział w wyborach - muszą wrócić do miejsc, w których głosowali w I turze.

- To nie jest sytuacja, która będzie podstawą do twierdzenia, że wybory były całkowicie demokratyczne i równe. Na pewno ten zarzut nierówności będzie często powtarzany - ocenił gość TOK FM. Dopytywany, z czego całe to zamieszanie wynika - odparł, że po pierwsze "z szybkiego tempa". - Ustawa wyborcza jest tak skonstruowana, są tak krótkie terminy (...), więc wszystko zostało skomasowane - mówił. - Po drugie to też pewna nieudolność Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które nie bardzo przejmuje się tymi sytuacjami. (...) MSZ powinno się przygotować. To nie jest coś, co ich zaskoczyło. To jest XXI wiek - dodał. 

"Mam nadzieję, że sędziowie rozstrzygną w sposób uczciwy"

Ewentualne protesty wyborcze będą rozpatrywane przez nową izbę Sądu Najwyższego - Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, na czele której stoi Joanna Lemańska. Hermeliński podkreślił, że w przeszłości - kiedy protestami zajmowała się Izba Pracy - nie było zastrzeżeń do profesjonalizmu i uczciwości sędziów. - Obecnie te wątpliwości zaczynają się już od sposobu powołania tych osób do tej izby - stwierdził były szef PKW. 

Hermeliński przypomniał, że w tych wyborach czasu na złożenie protestu wyborczego jest niezwykle mało - tylko trzy dni od chwili ogłoszenia przez Państwową Komisję Wyborczą oficjalnych wyników. Mimo to, jego zdaniem, tych protestów będzie bardzo dużo.

Zdaniem byłego szefa PKW, sytuacja będzie najbardziej skomplikowana, kiedy liczba protestów wyborczych będzie taka sama albo większa jak różnica głosów, które kandydaci zdobędą w niedzielę. Wtedy już wszystko będzie zależało od rozstrzygnięcia SN. - Zakładam, że sędziowie ci orzekną w sposób uczciwy i transparentny. Może jestem naiwny, ale mam taką nadzieję - powiedział Hermeliński.

A jeśli SN nie zdąży orzec o ważności wyborów?

Sąd Najwyższy na rozpatrzenie wszystkich protestów ma 21 dni. Jak to się odbywa? - SN orzeka najpierw na posiedzeniach niejawnych, wydaje opinię na temat każdego protestu. Potem ostatecznie wydaje uchwałę w pełnym składzie, którą ogłasza najpóźniej tego dwudziestego pierwszego dnia. Prawdopodobnie będzie to tuż przed 6 sierpnia - wyjaśniał gość TOK FM. Przypomnijmy, tego dnia mija kadencja obecnego prezydenta. 

- A jeśli tych protestów będą tysiące, to jak ten SN sobie poradzi? - zastanawiał się redaktor Jacek Żakowski.

- Musi sobie poradzić. Mam nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, że Sąd Najwyższy nie zdąży ogłosić uchwały przed upływem kadencji. Konstytucja ani Kodeks wyborczy nie przewiduje takiej sytuacji - stwierdził Hermeliński. - Teoretycznie (...) gdyby SN nie zdążył w tym terminie ustawowym orzec co do ważności wyborów, to w tej sytuacji trzeba zarządzić ponowne wybory - wyjaśniał dalej były szef PKW. 

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM