O co chodziło Kindze Dudzie, kiedy mówiła o walce z nienawiścią? "Być może odnosiła się do słynnych ośmiu gwiazdek"

- Atak na LGBT nie pomógł Andrzejowi Dudzie w tej kampanii i być może Kinga Duda się do tego odnosiła. Ale być może odnosiła się do słynnych ośmiu gwiazdek, które robiły furorę w ciszy wyborczej. I to też nie było przesłanie miłości - komentowała na antenie TOK FM publicystka Eliza Olczyk.
Zobacz wideo

W niedzielę, kiedy w Pułtusku Andrzej Duda spotykał się ze zwolennikami w czasie wieczoru wyborczego, głos zabrała również jego córka Kinga Duda. Córka prezydenta zaapelowała do wszystkich, "żeby nikt w naszym kraju nie bał się wyjść z domu", gdyż - jak podkreśliła - "niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, jakie mamy poglądy, jakiego kandydata popieramy, i kogo kochamy, wszyscy jesteśmy równi, i wszyscy zasługujemy na szacunek". - Nikt nie zasługuje na to, żeby być obiektem nienawiści, absolutnie nikt - podkreśliła Kinga Duda.

Szybko pojawiły się komentarze na temat znaczenia tych słów. Grzegorz Sroczyński stwierdził nawet w "Sabacie symetrystów" w TOK FM, że Kinga Duda "strollowała ojca". Karolina Lewicka również oceniała dziś wystąpienie Kingi Dudy. Dziennikarka wskazała, że było ono bardzo poprawne, a także że były to "dobre, mocne słowa". Trudno jej jednak było stwierdzić, czy były szczere, czy też wynikały z zaleceń sztabowców, "by łagodzić przekaz". - Trudno brać takie słowa za dobrą monetę w tym momencie. To było kampania pełna nienawiści i hejtu, padały takie słowa i takie zarzuty, które nie mieściły się w żadnych regułach gry. To była systemowa nienawiść skierowana wobec Rafała Trzaskowskiego, więcej - to była systemowa nienawiść wobec jego wyborców - wskazywała gospodyni Wyborczego Poranka TOK FM.

Kinga Duda o ośmiu gwiazdkach?

Jednak nieco inaczej kontekst wypowiedzi córki prezydenta widzi publicystka Eliza Olczyk. Przyznała co prawda, że mogło chodzić o ataki LGBT ze strony Andrzeja Dudy i polityków PiS. - Wyszło, że jest takie poczucie w PiS, że osoby LGBT to być może są osoby drugiej kategorii. Niektórym się wypsnęło coś takiego. To na pewno Andrzejowi Dudzie nie pomogło w tej kampanii i być może Kinga Duda się do tego odnosiła - mówiła publicystka. Ale miała też drugą interpretację. - Być może jednak odnosiła się do słynnych ośmiu gwiazdek, które robiły furorę w ciszy wyborczej. I to też nie było przesłanie miłości - wskazywała. Chodziło o pojawiające się w sobotę i niedzielę w mediach społecznościowych wpisy składające się z ośmiu gwiazdek: ***** ***, co ma oznaczać "j...ć PiS".  

- Jestem bardzo ciekaw, czy są wyborcy, którzy z powodu takich akcji, jak osiem gwiazdek, zdecydowali, że pójdą do wyborów i zagłosują na Rafała Trzaskowskiego. Natomiast jestem niemal pewien, że są wyborcy, którzy ostatecznie zdecydowali, że pójdą i zagłosują na Andrzeja Dudę ze względu na to, że te osiem gwiazdek i inne podobne działania zobaczyli - komentował prezes Klubu Jagiellońskiego Piotr Trudnowski. Stwierdził, że powinna to być ważna nauczka dla opozycji. 

Z gośćmi TOK FM polemizowała jednak prowadząca rozmowę Dominika Wielowieyska. - Akcja ośmiu gwiazdek była marginesem, który mi się nie podoba. Uważam, że była szkodliwa z punktu widzenia Rafała Trzaskowskiego. Ale czym innym jest, kiedy zwolennicy w mediach społecznościowych posługują się czymś takim, a czym innym jest, kiedy sam kandydat wypowiada słowa, które mogą być odczytane jako traktowanie części obywateli jako obywateli drugiej kategorii - wskazywała. Sam Andrzej Duda na wiecach wyborczych - np. w Brzegu - mówił m.in.: "Próbuje się nam, proszę państwa, wmówić, że to ludzie. A to jest po prostu ideologia".

Podane przez PKW wciąż jeszcze nieostateczne dane z 99,97 proc. odwodów dają zwycięstwo w wyborach prezydenckich Andrzejowi Dudzie, który zdobył 51,21 proc. głosów. Szef PKW Sylwester Marciniak podkreślił jednak, że głosy, których brakuje, już ostatecznego rezultatu nie zmienią. 

DOSTĘP PREMIUM