Manuela Gretkowska wyjeżdża z Polski. Wynik wyborów prezydenckich miał wpływ na decyzję pisarki

Pisarka Manuela Gretkowska zdecydowała się na wyjazd z Polski. Jak mówiła w rozmowie z TOK FM, od dawna rozmawiała już na ten temat z mężem. - Słupkiem granicznym dla nas były wybory prezydenckie - mówiła pisarka w rozmowie z TOK FM. Jak wyjaśniła, już w momencie opublikowania sondażowych wyników "było wiadome, że one się nie zmienią, tylko mogą być gorsze".
Zobacz wideo

Wczoraj (12 lipca) po pojawieniu się pierwszych sondażowych wyników wyborów pisarka Manuela Gretkowska zamieściła na Facebooku ogłoszenie dotyczące sprzedaży swojego domu. 

Jako powód sprzedaży autorka podała wyjazd za granicę. Według sondażu exit poll przygotowanego przez Ipsos dla TVN, TVP i Polsatu, opublikowanego tuż po zamknięciu lokali wyborczych, Andrzej Duda zdobył 50,4 proc. poparcia, a Rafał Trzaskowski 49,06 proc. Sam Ipsos zastrzegał, że wynik podany w niedzielę o godz. 21.00 od ostatecznych wyników głosowania może się różnić o ok. 2 proc.

- To nie jest decyzja podjęta pod wpływem chwili, czy tylko pod wpływem wyniku wyborów prezydenckich i o tym pisałam od paru lat, że z mężem rozmawiamy i przesuwamy tę granicę. Tym słupkiem granicznym dla nas były wybory prezydenckie - mówiła w rozmowie z TOK FM pisarka. I dodała, że już w momencie pokazania pierwszych, sondażowych wyników "dla nas było wiadome - z wielu powodów - że one się nie zmienią, tylko mogą być gorsze". - I w tym momencie, w niedzielę po 21, zamieściłam ten wpis. Mamy agencję przygotowaną od dawna, czekaliśmy i tyle - zaznaczyła. 

Manuela Gretkowska - jak zaznacza - nie obawia się, że po reelekcji Andrzeja Dudy będzie w Polsce "źle", ponieważ w kraju już jest według niej źle. - Od pięciu lat jest łamane prawo, niszczona konstytucja, zniszczony trójpodział władzy. Senat był normalny, prezydent mógł być więcej niż normalny - myślę, że takiego kandydata nie mieliśmy od 30 lat. To by mogło przyhamować Sejm, natomiast teraz jesteśmy w rękach politycznych gangsterów. To jest łamanie prawa, a widzimy to wszędzie, widzimy, jak wygląda Polska pod rządami PiS i w jakim kierunku "Dudapesztu" to idzie - oceniła, nawiązując do rządów premiera Węgier Viktora Orbana.

Pisarka nie ma złudzeń, że Andrzej Duda w drugiej kadencji nie będzie prezydentem bardziej niezależnym od swojego partyjnego zaplecza niż do tej pory. - Nie jestem komentatorką polityczną, jestem pisarką. Człowiek, który jest figurantem, ma być mniej figurantem? Człowiek, który będąc doktorem prawa, nigdy nie sprzeciwił się, niszcząc to prawo, to teraz będzie je sklejał, bo jego córka wyszła i powiedziała absurdalne rzeczy, jak na kraj należący do Unii Europejskiej, że ludzie powinni czuć się jak w kraju demokratycznym? Krucjata dziecięca wyszła i ogłosiła dobrą nowinę? No, gdzie my żyjemy... - komentowała. Podczas wieczoru wyborczego ubiegającego się o reelekcję kandydata Kinga Duda powiedziała, że "niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, jakie mamy poglądy, jakiego kandydata popieramy, i kogo kochamy, wszyscy jesteśmy równi, i wszyscy zasługujemy na szacunek".

- Mogę pisać science fiction i romanse, ale żyję realnością i ta realność mnie przerasta po prostu. Ja chcę żyć normalnie, chce wstawać rano i nie myśleć "Oni" [o PiS - red.] - zaznaczyła.

Jak dodała Manuela Gretkowska, po ogłoszeniu pierwszych sondażowych wyników, nie miała nadziei, że mogą się one jeszcze zmienić. - Wiem, jak się liczy sondaże, wiem, jak się liczy wybory, brałam czynny udział jako Partia Kobiet w tym, więc wiem dokładnie, jakie są falowania. Poza tym - w głębi serca - sądzę, że nawet gdyby było 50:50, to by Andrzej Duda wygrał - oceniła. 

"To nie znaczy, że nie wrócę do Polski"

Dokąd pojedzie Manuela Gretkowska? - Myślę, że dwa domy wybierzemy. Jeden na północy Europy, a drugi na południu, jakieś małe chatynki - powiedziała. 

W rozmowie z TOK FM przypomniała, że swoje życie zmieniała bardzo często i ma do tego prawo. - To jest taki kolejny raz, kiedy mam ochotę wyjechać i zmienić swoje życie, co nie znaczy, że nie wrócę do Polski. Już wracałam - zaznaczyła.

Wspominała także czas, kiedy wróciła do Polski ze Szwecji 19 lat temu. - Napisałam w książce "Polka", że wracam, bo bardzo tego chcę, bo chcę, żeby moja córka, która się urodziła, nachapała się tej Polski. A teraz mam wrażenie, że ona tą Polską... rzyga. Ma 19 lat, normalne poglądy, jak każdy młody, nowoczesny Europejczyk, za co może dostać w mordę na ulicy, być wyzwana od marksistów, komunistów. Córka kobiety, która wyjechała na azyl polityczny z kraju komunistycznego. No przecież to jest... - nie dokończyła Gretkowska. 

Co się jednak będzie musiało zdarzyć, aby wróciła? - Nie mam pojęcia. Życie jest otwarte i wspaniałe. Uważam Polskę za jeden z najpiękniejszych krajów na świecie. Kiedy wychodzi się poza siedziby ludzkie - często przerażające - i te druty wszędzie, to krajobrazy są niewiarygodne. Więc jeżeli będę mogła wrócić z czystym sercem do piękna, żeby się nim zachwycać, a nie myśleć "Oni" [ o PiS - red.], to bardzo chętnie. 

Cząstkowe wyniki wyborów

Państwowa Komisja Wyborcza przekazała w poniedziałek, że po zliczeniu głosów z 99,97 proc. obwodów wynika, że prezydentem przez kolejne pięć lat będzie Andrzej Duda. Zdobył on 51,21 proc. poparcia, a Rafał Trzaskowski 48,79 proc. Wciąż czekamy na dane z kilku komisji, ale - jak podał przewodniczący PKW - one nie zmienią ostatecznego wyniku.

Posłuchaj podcastu: 

DOSTĘP PREMIUM