Już ponad 1000 protestów wyborczych, a na tym nie koniec. Czy SN zdąży? Rzecznik Stępkowski uspokajał Żakowskiego

Ponad 1000 protestów wyborczych wpłynęło do Sądu Najwyższego ze skargami dotyczącymi organizacji i przebiegu wyborów prezydenckich. Zdaniem rzecznika SN w sumie skarg wyborców może być nawet 1200.
Zobacz wideo

Protestów jest ponad dziesięciokrotnie więcej niż po poprzednich wyborach prezydenckich w 2015 i przeszło dwukrotnie więcej niż w 2010 roku. Termin składania protestów minął o północy, ile ich będzie, ostatecznie dowiemy się za jakiś czas, po dostarczeniu ich przez pocztę.

Jak przekonywał w TOK FM sędzia Aleksander Stępkowski, rzecznik prasowy Sądu Najwyższego, sytuacja "jest dynamiczna". – Z danych, które ja posiadam z czwartku z godziny 19.45, to 480 protestom wyborczym nadano bieg, a wówczas jeszcze 450 czekało na rejestrację. W sumie to około 930 protestów plus to, co przyjdzie do nas pocztą. Osobiście mam intuicję, że tych protestów będzie w sumie między 1000 a 1200  – mówił w Poranku Radia TOK FM Stępkowski. Około południa służby prasowe SN poinformowały, że skarg jest już ponad 1000.

Sąd Najwyższy ma 21 dni, od daty podania do publicznej wiadomości wyników wyborów (PKW zrobiła to w poniedziałek 13 lipca), na ocenę zasadności protestów. Czy uda się dotrzymać tego terminu, skoro protestów będzie na pewno ponad 1000?

– Myślę, że się wyrobimy w tym terminie - zapewnił rzecznik SN. Jak podkreślił w rozmowie z Jackiem Żakowskim, w Sądzie Najwyższym dokonano "potrzebnych przesunięć kadrowych". - Mamy wsparcie w sekretariatach. Do tego SN ma doświadczenie w ocenie protestów wyborczych. Nie spodziewam się problemów – stwierdził sędzia Stępkowski.

Jacek Żakowski dopytywał, według jakiego kryterium SN po rozpatrzeniu protestów wyborczych oceni to, czy wybory prezydenckie były ważne. – Porównana zostanie różnica w głosach między kandydatami a ilością uwzględnionych protestów wyborczych. Jeżeli te liczby będą blisko siebie, to zwiększa się prawdopodobieństwa uznania, że wybory nie były ważne – wyjaśnił gość Poranka Radia TOK FM. Dziennikarz zwrócił uwagę, że skoro różnica w głosach między Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim wynosi ponad 400 tys., to w zasadzie sprawa jest przesądzona. – Nie ujmowałbym tego w taki sposób, że nie ma o czym mówić. Musimy rozpatrzyć wszystkie protesty – odpowiedział rzecznik Sądu Najwyższego. 

Posłuchaj całej rozmowy!

DOSTĘP PREMIUM