Zamiast kupować szczura, adoptuj z laboratorium. "One pracują w służbie człowiekowi, więc zasługują na ludzką emeryturę"

Zwierzęta laboratoryjne po zakończeniu badań nie muszą umierać. Są zdrowe i można dać im drugie życie, do czego na antenie TOK FM zachęcała Zofia Pawelska z fundacji Lab Rescue. - One pracują w służbie człowiekowi, więc zasługują na ludzką emeryturę - mówiła.
Zobacz wideo

Jeśli ktoś chciałby mieć szczura, myszkę lub świnkę morską, wcale nie musi udawać się do sklepów zoologicznych. Podobnie jak psy czy koty, tak i gryzonie można adoptować. Adopcją tych szczególnie "wysłużonych" zajmuje fundacja Lab Rescue, której członkini - Zofia Pawelska - gościła w sobotę w TOK FM.

Dlaczego szczególnych? Organizacja stara się znaleźć nowe domy zwierzakom laboratoryjnym, będących po doświadczeniach i wykorzystywanych do różnego rodzaju badań. Najczęściej są to gryzonie - myszy, szczury, świnki czy króliki, które - po zakończeniu badań są niestety uśmiercane.  

- Często nie dostają szansy, żeby wieść dalsze życie, więc tu wkraczamy my z naszą inicjatywą. Jesteśmy łącznikiem między laboratoriami, a światem zewnętrznym i jesteśmy po to, żeby szukać domu dla takich zwierząt - wskazała Zofia Pawelska.

"Laboratoryjne" nie oznacza "zmodyfikowane"

Aktywistka zapewnia też, że gryzonie oddawane do adopcji są zdrowe. To ważne podkreślenie, bo - jak mówiła - wiele osób obawia się, że takie zwierzaki są chore, zmodyfikowane i nienadające się do dalszego funkcjonowania. Tymczasem w laboratorium przechodzą one najczęściej badania behawioralne i nieinwazyjne. - To są więc normalne zwierzęta hodowlane, jakie możemy spotkać w sklepie - przekonywała.

Dodatkowo, przed skierowaniem do fundacji, zwierzaki przechodzą wizytę u weterynarza, który sprawdza ich stan zdrowia i to, czy nadają się do adopcji. Jedyne, co może im doskwierać to strach. Zwierzęta laboratoryjne są nieprzyzwyczajone do codziennego kontaktu z człowiekiem - do brania na ręce czy zabawy. Pawelska przyznaje więc, że nowy właściciel musi z takim gryzoniem na początku więcej popracować, aby odpowiednio go oswoić.

Przez trzy lata działania fundacji udało się pomóc już około 2 tys. zwierząt. Zdecydowaną większość - bo ponad tysiąc - stanowią szczury. Jest też około 400 myszy i 10 królików. Pawelska zaznacza, że organizacja jest również otwarta na inne zwierzęta.

To zwierzęta hodowlane, nie poradzą sobie na wolności

Prowadząca audycję Karolina Głowacka dopytywała, czy zwierzę laboratoryjne - po zakończonych badaniach - nie może być po prostu wypuszczone na wolność.

- Nie, bo to są zwierzęta hodowlane, nie dzikie. One są przystosowane do środowiska zamkniętego, nie poradzą sobie na wolności. Zatraciły swój dziki instynkt - odparła Zofia Pawelska. Jak dodała, zdarzyłyby się pewnie pojedyncze przypadki, które by przeżyły, ale nie byłoby to bezpieczne ani dla nich, ani przede wszystkim - dla żyjącej dziko rodzimej fauny.

Jak adoptować zwierzę?

Cała procedura znalezienia nowego domu dla gryzonia polega na tym, że laboratoria zgłaszają fundacji liczbę i rodzaj zwierząt, które nadają się do adopcji. Organizacja taką informację udostępnia na swojej stronie internetowej i czeka na chętnych.

Pawelska przestrzega jednak, że zwierzaków nie oddaje się ludziom „z ulicy”. Osoba zainteresowana przygarnięciem gryzonia musi wypełnić odpowiednią ankietę adopcyjną, na podstawie której ocenia się, jakie ma warunki i czy nadaje się na takiego opiekuna. Jeśli tak - podpisywana jest odpowiednia umowa.

- Potem odbieramy z laboratorium taką liczbę zwierząt, na które mamy chętnych. Bierzemy też pewną "górkę" do swoich domów tymczasowych, które potem u nas czekają, aż ktoś się po nie zgłosi. Są to nasze domy prywatne - opisywała członkini fundacji. Jak dodała, u siebie ma obecnie kilkanaście myszek i królików.

Należy im się ludzka emerytura

Karolina Głowacka przypomniała, że liczba wykorzystywanych zwierząt w laboratoriach w Polsce to - zgodnie z raportem Najwyższej Izby Kontroli z 2015 roku - aż 174 tysiące.

- To duże wyzwanie moralne. Na szczęście coraz częściej podkreśla się, że można z tego rezygnować, że są alternatywy - podkreśliła prowadząca audycję.

- Tak, trzeba przyznać, że każdy aspekt wykorzystywania zwierząt w jakikolwiek sposób jest wątpliwy. Teraz metod alternatywnych jest bardzo dużo, to na przykład wykorzystywanie tkanek, sztucznej skóry - potwierdziła Zofia Pawelska dodając, iż ma nadzieję, że za kilkanaście lat zjawiska wykorzystywania zwierząt w laboratoriach w ogóle już nie będzie.

- Dla nas liczy się każde uratowane życie i fakt, że te zwierzaki po prostu dostają szansę. One są tam [w laboratoriach - red.] niejako w służbie człowiekowi. Te badania są przeprowadzone głównie w zastosowaniu do jakiś ludzkich potrzeb, więc myślę, że należy im się jakaś ludzka emerytura - przekonywał działaczka fundacji Lab Rescue.

Posłuchaj całej rozmowy i dowiedz się więcej!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM