Mamy szczęście, że pszczoły są tak małe. Ich jad jest bardziej toksyczny niż jad węży. "Gdyby miały metr długości, inaczej byśmy śpiewali"

Gdyby pszczoła miała metr długości, jej jad miałby działanie śmiercionośne. A spośród trzech tysięcy gatunków węży tylko kilkadziesiąt jest nam w stanie zrobić jakąś większą krzywdę. "OFF Czarek" o truciznach w świecie roślin i zwierząt.
Zobacz wideo

Przeciętny człowiek styka się z przedstawicielami trzech z pięciu królestw, na które podzielone są istoty żywe: ze zwierzętami, roślinami i grzybami. W każdym z tych królestw znajdują się gatunki, które stanowią mniejsze czy większe, ale czasami bardzo realne zagrożenie dla naszego zdrowia i życia. Opowiadał o nich gość audycji "OFF Czarek", prof. Bogusław Wiłkomirski z katedry ochrony i kształtowania środowiska Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, autor książki "Toksyczny świat".

Trzy tysiące węży, krzywdę może zrobić kilkadziesiąt

Zwierzętami, które noszą w sobie groźną dla nas truciznę, są np. niektóre węże. Niektóre, ponieważ spośród 3000 gatunków tylko 20 proc. to węże jadowite, a dużą krzywdę może człowiekowi zrobić kilkadziesiąt. - Jady węży są bardzo skomplikowanymi mieszaninami, w których jest po kilkadziesiąt składników - tłumaczył prof. Wiłkomirski. I jako przykład podał węże zdradnicowate, w których jadach przeważają neurotoksyny. - To są kobry, mamby. Człowiek przez nie ukąszony, jeśli dostał pełne uderzenie z obu zębów, jeśli nie zostanie mu natychmiast podana wysoka dawka surowicy, umrze w ciągu kilkudziesięciu minut - mówił badacz. Oczywiście wiele zależy, gdzie ofiara została ugryziona i jak głęboko wąż wbił zęby, ale np. mamba potrafi zaatakować okolice twarzy czy głowy. - Bez natychmiastowej pomocy to jest 20-30 minut życia. Jad działa bardzo skutecznie, ale specjalnie tego nie widać, jest tylko jakaś niewielka opuchlizna. Człowiek wygląda, jakby był bardzo śpiący, opadają mu powieki - tłumaczył prof. Wiłkomirski.

Inaczej działa jad żmijowatych i grzechotnikowatych, który zawiera bardzo dużo enzymów wywołujących widoczne objawy miejscowe: silną opuchliznę, ból, martwicę tkanek, krwawe wybroczyny, które często kończą się nawet amputacją kończyny.

A gdyby pszczoła miała metr długości?

W 1525 roku Paracelsus, lekarz i przyrodnik, określany mianem ojca nowożytnej medycyny, stwierdził, że wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną - decyduje dawka. Idąc tym tropem, porównajmy siłę działania jadu węży z tym, czym dysponują owady błonkoskrzydłe: osy, pszczoły czy szerszenie. - Jady węży mogłyby się wstydzić - stwierdził prof. Wiłkomirski. To, że nie umieramy w 20 minut po użądleniu przez pszczołę, wynika tylko z tego, że nie jest ona w stanie wstrzyknąć nam tego jadu zbyt wiele. - Gdyby pszczoła miała metr długości, inaczej byśmy śpiewali - mówił gość Cezarego Łasiczki.

Zjadliwość i toksyczność jadu to jedna kwestia. Drugą jest ból, jaki może spowodować ugryzienie. W 1984 roku amerykański entomolog Justin Schmidt stworzył kilkustopniową (początkowo czterostopniową, potem rozbudowaną o podpunkty) skalę bólu przy ukąszeniach owadów. Jak sam twierdził, dał się ukąsić prawie wszystkim z nich. - Na szczycie skali jest mrówka pociskowa, żyjąca w Południowej Ameryce. Ból jest taki, jakby strzelił pan w ramię z bliskiej odległości z pistoletu. Do dziś niektóre plemiona Ameryki Południowej używają jadu tych mrówek w czasie ceremonii inicjacji przejścia chłopca w wiek męski. Wkłada on specjalną rękawicę zrobioną z liści, w której jest kilka tych mrówek, i daje się im ugryźć. Da się to przeżyć, ale przez następne dwa dni trudno jest zgiąć palce - opowiadał prof. Wiłkomirski.

Po co komu ocet na plaży?

Trucizny czają się również w morzach i oceanach, a ich nosiciele to np. meduzy, które przyczyniają się do  kilkudziesięciu przypadków śmierci ludzi rocznie. - Jedną z nich jest osa morska, żyjąca w wodach okalających półwysep York, czyli północną Australię i dalej w kierunku Borneo i Tajlandii. Ma 20 kilka centymetrów, ale jej macki, wici to sznurek z tysiącami strzykawek zawierających truciznę. Jeśli pływak zostanie nimi uderzony, ból będzie ogromny. Taki pływak najczęściej nie dociera do brzegu. Jeśli jednak mu się uda, na brzegu stoją opakowania octu, którym należy się spryskać - tłumaczył gość audycji "OFF Czarek". Opowiadał również o największej spośród meduz parzących, żyjącej w Atlantyku i w Morzu Północnym bełtwie festonowej, której rekordowy okaz miał ponad dwa metry średnicy, a macki - ponad 30 metrów długości.

Jak wyczarować czarownicę?

Okazuje się, że trucizna - tym razem ze świata grzybów - może stać również za słynnymi przypadkami uznawania ludzi za czarowników czy czarownice. W 1692 roku w wyniku procesu w Salem powieszonych zostało 13 kobiet i 7 mężczyzn, skazanych za odprawianie czarów. - Córka pastora i jej kuzynka miały dziwne objawy, podobne do padaczki, słowotok, ślinotok. Skończyło się to oskarżeniami o czary i egzekucją. Ale współcześni badacze skierowali podejrzenia na sporysz - wyliczał prof. Wiłkomirski. Sporysz to przetrwalnik pasożytniczego grzyba, niezwykle bogaty w śmiercionośne alkaloidy, wykorzystywany do produkcji LSD. Żeby zabić wystarczy niewielka ilość. 

Więcej szczegółów, więcej przykładów i więcej zaskakujących informacji usłyszysz w podcaście. Posłuchaj już teraz:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM