W Polsce jest coraz cieplej. Czy człowiek może się lepiej przystosować do takiej pogody?

- Powinniśmy być przygotowani na takie problemy jak udary cieplne, wyczerpanie cieplne, drgawki cieplne, które do tej pory rzadko widzieliśmy - stwierdził lekarz na antenie TOK FM.
Zobacz wideo

Upały w Polsce to coraz powszechniejsze zjawisko. W czerwcu padł nawet rekord temperatury dla Polski w tym miesiącu. O tym, jak działamy w upale i czy jesteśmy w stanie lepiej dostosować się do rosnących temperatury, mówił w TOK FM dr hab nauk medycznych Ernest Kuchar. - Jako ludzie jesteśmy stałocieplni, czyli możemy funkcjonować prawidłowo w bardzo wąskim przedziale temperatur. Nasz organizm robi wszystko, żeby temperatura wewnątrz ciała wynosiła 37,1 stopnia i wtedy czujemy się dobrze. Wydajność energetyczna naszego organizmu nie jest rewelacyjna - 25 proc. energii przetwarzamy w pracę fizyczną czy umysłową, resztę tracimy jako ciepło. Musimy oddawać ciepło, bo inaczej byśmy się przegrzali. Jeśli na zewnątrz temperatura jest niższa od temperatury ludzkiego ciała, czyli poniżej 37 stopni, to jest dla nas optymalnie - wytłumaczył ekspert.

Co najczęściej robimy, gdy temperatura rośnie? - Przede wszystkim zmieniamy nasze  zachowanie. Idziemy do cienia, włączamy wentylator, rozbieramy się. To są najistotniejsze rzeczy - podkreślił lekarz. 

Nie liczmy na ewolucję

A co robi nasz organizm? - Aklimatyzacja do ciepła zajmuje dwa tygodnie. Zwiększa się objętość krwi i zmienia się jej krążenie. Mniej krwi jest w narządach wewnętrznych, a więcej w skórze - po to, żeby mogła oddawać ciepło. Normalnie temperatura skóry nie wynosi wcale 37 stopni, ale mniej. Bo normalnie chronimy się przed zimnem. Serce zwiększa częstość akcji, pompuje więcej krwi, pocenie się zwiększa, pot zmienia skład, żeby tracić mniej elektrolitów, staje się bardziej wodnisty. Nasz metabolizm, sterowany przez tarczycę, jest przykręcony, ta produkuje mniej hormonów, co powoduje że metabolizm zwalnia, co sprawia, że stajemy się powolni i unikamy wysiłku fizycznego - wymieniał dr Kuchar. 

Na przegrzanie najbardziej narażone są osoby ciężko pracujące fizycznie czy sportowcy. - Bo gdy nie jesteśmy fizycznie aktywni, zużywamy tyle energii, co stuwatowa żarówka. Jak się ruszamy - to nawet 500 Wat. Najlepiej aklimatyzuje się człowiek młody i zdrowy, a najgorzej starsze osoby, schorowane, dzieci, bo zdolność do zachowania równowagi jest u tych osób słabsza. Dzieci i osoby starsze piją też mniej, niż powinny. A odwodnienie sprzyja przegrzaniu, bo utrudnia pocenie i zmniejsza ilość krążącej krwi - przekonywał dr Kuchar i dodawał, że najbardziej wydajnym mechanizmem zapobiegającym przegrzaniu się jest pocenie się.

Czy możemy jeszcze coś zrobić?  - Więcej pić. Uważam, że wszyscy w domu powinniśmy mieć zainstalowaną klimatyzację. Można pójść na basen - stwierdził ekspert. 

A czy jesteśmy w stanie przystosować się do upałów w ramach ewolucji - pytała Agnieszka Lichnerowicz, dziennikarka TOK FM. - Procesy ewolucyjne to kwestia dziesiątków tysięcy lat, przy tak szybkich zmianach klimatu jak w tej chwili, nie liczmy na zmiany ewolucyjne, liczmy na swoją inteligencję - odpowiedział jej gość.

Zauważył, też, że powinniśmy być teraz bardziej przygotowani na takie problemy jak udary cieplne, wyczerpanie cieplne, drgawki cieplne, które do tej pory rzadko widzieliśmy.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM