Stres konsekwentnie zniszczy twój seks. Jeśli nie nauczysz się panować nad kortyzolem, czekać cię może katastrofa

Na kortyzolu dobrego seksu nie będzie. - Najpierw będzie spadek libido, spadek zainteresowania seksem, spadek w ogóle funkcji seksualnych - tłumaczyła ekspertka w audycji "Dobry seks".
Zobacz wideo

Ekspertka zaczęła od wyjaśnień dotyczących fizjologii. Bo jak się okazuje - związek między stresem a seksem zaczyna się od układu nerwowego. - Mamy dwa antagonistycznie działające na siebie układy nerwowe - przywspółczulny i współczulny, działa jeden albo drugi. I w skrócie można powiedzieć, że współczulny to jest akcja. To jest ta część układu nerwowego, która reaguje na bodźce np. na zagrożenia, która popycha nas do działania: poprawia dystrybucję krwi, dystrybucję energii, wydziela noradrenalinę i kortyzol. Kortyzol w naszym ciele rozkłada się bardzo powoli i nie mamy mechanizmu neutralizowania noradrenaliny i kortyzolu w przeciwieństwie do innych ssaków - tło problemów zarysowała Marta Niedźwiecka, seks coach.

I zaznaczyła od razu, że "większość naszego aktywnego dnia to jest jechanie na układzie współczulnym", czyli to jest noradrenalina, kortyzol, których nie nadążamy metabolizować. Jak moglibyśmy to zrobić? Np. walcząc lub uciekając przed niebezpieczeństwem. Tak nas ukształtowała ewolucja. Współczesność nie jest jednak taka prosta. - Czasami nie można walczyć, bo źródłem stresu jest nasz szef albo współmałżonek i to trwa i trwa, i ta retencja kortyzolu jest mordercza dla wszystkich organów naszego ciała, dla układu nerwowego, rozregulowuje układ hormonalny. I jest to katastrofa - stwierdziła Niedźwiecka. 

Mamy dziś w naszym życiu mnóstwo nierozładowanych stresów, bo cały czas działa układ współczulny. A jak się okazuje, udany seks zależy od tego, czy dobrze zadziała układ przywspółczulny i czy będziemy mogli go włączyć. - Bo jeśli nie, to nie będzie seksu. On się sam nie włączy. Najpierw będzie spadek libido, spadek zainteresowania seksem, spadek w ogóle funkcji seksualnych - u mężczyzn trudno będzie utrzymać erekcję, a u kobiet wystąpią różne formy braku dostępu do orgazmu. Zestresowani mężczyźni mają też mniej plemników - tłumaczyła ekspertka w audycji "Dobry seks". 

Hanna Zielińska, prowadząca audycję chciała się dowiedzieć, co w takim razie z redukowaniem stresu seksem. Jak to się ma do tego, co już wiemy? Czy ten seks różni się od tego na oksytocynie i czy faktycznie może rozładować stres? - Różni się jak zapałka od błyskawicy. W seksie jest wielki potencjał na rozładowanie stresu, choćby dotyk i oksytocyna pomagają pozbyć się kortyzolu. Często ludzie angażują się w seks techniczny, a nie oksytocynowy i redukują tak napięcie emocjonalne. Czują się wtedy w miarę wyluzowani. Ale taki seks będzie przynosił ulgę, a nie przyjemność. Pobudzenie będzie płytkie - wyjaśniła Niedźwiecka. 

Co można zrobić, żeby obudzić układ przywspółczulny? Ekspertka radzi np., by bawić się z dziećmi. - Dzieci są nauczycielem odpinania wrotek. Nie są nastawione na wynik, a na to, żeby się cieszyć tym, co robią. Uczą, żeby zatrzymać się, żeby się pobawić, żeby pogłaskać kota - podała przykłady. Innym rozwiązaniem są praktyki uważnościowe. - One uczą odpinać współczulny układ nerwowy, uczą nas hamować. Są kursy i aplikacje, mindfullness jest na wyciągnięcie ręki. W mindfullness uczymy się współodczuwania, spokoju, refleksji. Te rzeczy umierają w naszym świecie, a są bezpośrednio związane z naszym życiem seksualnym - przekonywała ekspertka. 

Ten tekst powstał w oparciu o odcinek audycji "Dobry Seks". Jeśli zainteresował Cię ten temat, odsłuchaj całej rozmowy. W Aplikacji TOK FM posłuchasz jej wygodnie na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM