Skandynawia rozkwitnie, Włochy wyschną, a jedzenie podrożeje jeszcze bardziej. Gdzie szukać ratunku dla rolnictwa?

Do 2050 roku zbiory pszenicy, kukurydzy i buraków cukrowych z pól, które nie są sztucznie nawadniane, spadną w południowej Europie nawet o 50 proc. Najwyższy czas szukać alternatywnych rozwiązań wobec rolnictwa, które znamy. Jakich? Np. białka z owadów.
Zobacz wideo

Europejska Agencja Środowiska przedstawiła raport, z którego wynika, że skutkiem globalnego przegrzania Ziemi oraz kryzysu klimatycznego będzie zaprzestanie uprawy roślin i hodowli zwierząt w niektórych częściach południowej Europy. Fale upałów, susze i powodzie będą dotykać rolnictwa i jego wydolności. Z raportu wynika, że bezpieczeństwo żywnościowe nie jest zagrożone, ale najbliższe dziesięciolecia mogą przynieść znaczny wzrost cen jedzenia. 

- Grozi nam nagłe zaprzestanie dużej części rolniczej produkcji roślinnej. Zmiany klimatyczne, wzrost temperatury i przegrzanie ziemi - to rozwija się tak szybko, że obniżają się wody gruntowe, zaczyna tej brakować wody brakować - mówił prof. Stanisław Karpiński z Wydziału Ogrodnictwa, Biotechnologii i Architektury Krajobrazu na SGGW w Warszawie. Wskazał, że w Polsce widać już cały pas od wschodu do zachodu, który jest szczególnie zagrożony zmniejszeniem produkcji rolnej. 

Ale raport agencji wskazuje też na dość nieoczywisty skutek ocieplania się klimatu. Na północy Europy wydłużą się okresy wegetacyjne, co oznacza, że rośliny będą tam miały lepsze warunki do wzrostu. Jak wskazywał prof. Karpiński, dotyczy to również północnych krańców Polski. Nadprodukcję żywności odczuwa już także Ukraina i Rosja. - Z jednej strony mamy nadprodukcję, a z drugiej mówimy o zagrożeniu. Tu jest potrzebna naprawdę bardzo subtelna polityka regulacyjna. Najważniejsze jest wyżywienie ludności i zwierząt, musimy postawić priorytety i je wyregulować - mówił.

Zamiast steku wołowego - białko z owadów?

Gdy północ Europy może przeżyć rozkwit rolnictwa - targanego jednak coraz częściej występującymi kataklizmami - południe będzie borykać się z pustynnieniem. Prof. Karpiński wskazał, że już w 2006 roku stworzono model, który przewiduje, jak poszczególne tereny będą zmieniać się w pustynię. Wynika z niego, że do 2050 roku obszar zajmowany przez pustynie powiększy się z 3 do 10 proc. całej powierzchni Ziemi. 

Gdzie więc szukać ratunku? Prof. Karpiński przyznał, że największym problemem jest produkcja zwierzęca, generująca większość produkowanego przez rolnictwo dwutlenku węgla. Przyznał, że nie ma co liczyć na przykład na rezygnację z produkcji wołowiny, ale należy szukać rozwiązań alternatywnych. - Chodzi o to, by wyregulować te relacje, wprowadzać alternatywy w stosunku do białka zwierzęcego, np. białko z owadów czy białko pochodzenia morskiego - wyliczał. 

Inny sposób to wyhodowanie nowych odmian roślin, które będą w stanie przetrwać bez wody czy w upale. - Australijczycy to zrobili, wyhodowali pszenicę odporną na podwyższone temperatury i niedobór wody - mówił ekspert. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM