Jak rozmawiać z dziećmi o seksie? "Warto powtórzyć sobie sto razy słowo 'cipka', żeby stało się jak 'oko' czy 'ręka""

- Do konkursu o nazywanie rzeczy po imieniu stają trzy słowa. Pierwsze to jest cipka, ale ma cień czegoś, co jest zbyt kolokwialne, może wulgarne i potem są dwa słowa vulva i wagina, które się mylą. I co teraz? - w audycji "Dobry seks" Hanna Zielińska przepytała seksedukatorki z grupy Ponton.
Zobacz wideo

Przez ostatnich 5-10 lat edukacja seksualna stawała coraz bardziej zaniedbywanym tematem - wynika z rozmowy Hanny Zielińskiej z Katarzyną Banasiak i Magdaleną Zimecką seksedukatorkami z grupy Ponton. Winny okazuje się być np. coraz powszechniejszy dostęp do nowych technologii. 
- To wynika z dostępności internetu dla młodych ludzi. Każdy 8 czy 9-latek ma dostęp do pornografii, bo internet jest w telefonie - stwierdziła Katarzyna Banasiak na antenie TOK FM. 

Prowadząca audycję zauważyła, że każda matka powie, że to na pewno nie jej synek. 
- Taka jest brutalna prawda. Dzieci na przerwach sobie nawzajem puszczają różne rzeczy i również filmy pornograficzne. A dzieci w tym wieku nie są przygotowane na takie treści. Często też młodzi ludzie jak zadają pytanie w internecie, to nie szukają odpowiedzi na kolejnych kartach, tylko na pierwszej i te niemoderowane treści, fake newsy to jest bardzo duże zagrożenie dla młodzieży - wyjaśniła Banasiak.

Bez wstydu

Dziennikarka TOK FM chciała się dowiedzieć, co zrobić, będąc rodzicem, żeby temat seksu stał się takim tematem jak inne, "normalnym tematem przy obiedzie".

- Zwrócić uwagę na to, żeby nie był obarczony poczuciem wstydu. Wstyd jest kluczowy. Jeśli od początku rozwoju malucha taktujemy jego ciało z szacunkiem i jak rośnie, uczymy go, co to są jego miejsca intymne. Nie wyśmiewamy, nie używamy infantylnego języka - tłumaczyła Magda Zimecka. Jest to ważne również dlatego, że dziecko, które prawidłowo potrafi nazwać intymne części swojego ciała, potrafi lepiej wytłumaczyć, zwrócić uwagę dorosłych na to, że było np. molestowane.

 - Jeśli młoda osoba jest wykonywana w mocno wyznaniowym domu, gdzie tematy związane z ciałem są związane za złem, grzeszne, to takie poczucie nam towarzyszy przez resztę życia - zauważyła Katarzyna Banasiak.

Zobacz wideo

Cipka razy sto

Większym problemem jest rozmawianie o żeńskich niż męskich genitaliach. - Do konkursu o nazywanie rzeczy po imieniu stają trzy słowa. Pierwsze to jest "cipka", ale ma cień czegoś, co jest zbyt kolokwialne, może wulgarne i potem są dwa słowa "vulva" i "wagina", które się mylą. I co teraz? Ludzie używajcie słowa "wagina", czy pozostać przy słowie "cipka" i tego słowa używać w klasie, w trakcie lekcji? - pytała Hanna Zielińska.

- Ja uważam, że to nie jest złe słowo, ono się przyjęło i jak się z nim oswoimy, to będzie takim samym słowem jak "penis" czy "członek" - przekonywała Magda Zimecka. 

- Ale słowa "cipka" np. nie usłyszymy u lekarza, a "penis" tak - stwierdziła prowadząca audycję. 
- U lekarza usłyszmy wargi sromowe, wejście do pochwy. Srom to jest trudne słowo w Polsce i kojarzy się nieprzyjemnie - przyznała Katarzyna Banasiak. - To co podpowiadacie? - nie poddawała się dziennikarka.
- To powinno być w gestii danej osoby - co ona czuje. Nie ma co zmuszać do "cipki", jak komuś to nie przechodzi przez gardło. Co innego, jak ktoś pracuje z młodzieżą i ma o tym mówić. To warto powtórzyć sobie sto razy słowo cipka, żeby stało się jak oko, czy ręka, noga, organ jak każdy inny. Specjalne traktowanie tylko umacnia kulturę tabu, że to jest wstydliwe i lepiej o tym nie mówić. Jak będziemy mówić o tym naturalnie, to stanie się to bardziej powszechne - tłumaczyła Katarzyna Banasiak. 

Ciało ma rację

Dziennikarka wraz z ekspertkami zastanawiały się też nad tym, czy w trakcie edukacji seksualnej mówić, że seks powinien być przyjemny. - Warto o tym mówić, że to ma być przyjemne i warto budować pozytywną atmosferę wokół tego. Bo my w ogóle w Polsce mamy problem z pozytywną seksualnością i mówieniem, czym ten seks jest. Nastolatki często są straszone seksem. I potem nawet jak wchodzą w związki najbardziej odpowiednie i jedynie słuszne małżeńskie, to niestety nie ma tam tej przyjemności - na antenie TOK FM stwierdziła Katarzyna Banasiak.

- Jak nie będziemy mówić o tej przyjemności, a coś w seksie się nie będzie układało, to będziemy uważać, że tak powinno być i to jest w porządku. Będziemy bagatelizować niebezpieczne sygnały, które wychodzą z ciała podczas seksu - dodała Magda Zimecka.

- Bo ciało jest bardzo mądre i bardzo często daje znać, że jest z czymś jest problem. Emocje usiłujemy wypierać, natomiast nasze ciało od razu nam daje znać. Np. w trakcie stosunku pochwa się zaciska i stosunek nie jest możliwy. I potem para się zastanawia, co jest nie tak, że nie ma możliwości współżycia. A podczas rozmowy wychodzi, że to nie jest do końca świadoma decyzja takiej osoby, że ona nie chciała takiego stosunku, że czuła presję - uzupełniła jeszcze Katarzyna.

Zobacz wideo

Rozmawiaj o pornografii

W rozmowie poruszony też został temat pornografii. - Nastolatka można po prostu zapytać, czy widział kiedykolwiek materiał pornograficzny czy oglądał. My dostajemy dużo zgłoszeń od młodych ludzi, którzy myślą, czy nie są uzależnieni od masturbacji i pornografii i być może, gdyby ta relacja była na tyle bliska, żeby o tym jakoś porozmawiać, to nastolatkowie nie potrzebowali by aż tak silnych bodźców. Oni nie mają z kim porozmawiać - powiedziała Katarzyna Banasiak. Ekspertka tłumaczyła, że samemu się nie wyjdzie z pornografii, potrzebny jest kontakt z psychologiem, seksuologiem i zastanowienie się, co tak naprawdę ta pornografia nam daje.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Autorka grafiki: https://www.instagram.com/kara.ynska/

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM