40 proc. owadów już wkrótce może wyginąć. W najgorszej sytuacji są motyle

- Motyle bardzo potrzebują naszej pomocy. Fragmentacja krajobrazu czy zmiany użytkowania są czynnikami, które bardzo negatywnie na nie oddziałują. Do tego dochodzą jeszcze rośliny inwazyjne i zmiany klimatyczne - tłumaczył w TOK FM prof. Marcin Sielezniew z Uniwersytetu w Białymstoku. Przestrzegał, że niebawem może wyginąć około 40 proc. owadów.
Zobacz wideo

Jak wskazał profesor Sielezniew, szacuje się, że rząd motyli liczy na całym świecie około 180 tysięcy gatunków. W Polsce mamy ich 3200, z czego jedynie pięć procent to motyle dzienne. Cała reszta to ćmy, czyli motyle nocne. - Mamy około 150 gatunków motyli dziennych i w skali Europy jest to wynik przeciętny. We Włoszech, na przykład, jest ich dwa razy więcej - wskazał gość TOK FM.

Profesor dodał, że w przypadku motyli sprawdza się zasada dotycząca wielu roślin i zwierząt - że im bliżej równika, tym ich różnorodność jest większa. - Niestety, nie mamy takich gatunków, które występowałyby tylko w Polsce, ale mamy za to takie, które występują w innych krajach Europy, ale są zagrożone i ich ochrona w Polsce jest istotna dla ich zachowania w skali całego kontynentu - powiedział.

Motylom potrzebna jest pomoc 

Sielezniew podkreślił, że obecnie motyle bardzo potrzebują naszej pomocy. - Niestety, fragmentacja krajobrazu czy zmiany użytkowania to są czynniki, które bardzo negatywnie na nie oddziałują. Do tego dochodzą jeszcze rośliny inwazyjne i zmiany klimatyczne, także ta presja jest duża ze strony różnych czynników - przekonywał.

Aby zwrócić uwagę na problem ginących owadów, Sielezniew zainicjował akcję pod hasłem "Ratujemy motyle". Jej twórcy apelują do ludzi i przedstawicieli władz lokalnych, aby nie wykaszały traw, bo te są dla owadów bardzo dobrym schronieniem. Poszukują też terenu (na zakup lub dzierżawę), na którym mogłoby powstać siedlisko motyla czerwończyka fioletka.

Eksperci ostrzegają, że jeżeli nie podejmiemy wobec owadów żadnych działań ochronnych, wkrótce może wyginąć około 40 procent z nich, z czego najbardziej zagrożone są właśnie motyle. 

Jak policzyć motyle?

Prowadzący audycję Przemysław Iwańczyk dopytywał swojego gościa, w jaki sposób odbywa się liczenie motyli - przecież są to owady małe, delikatne i płochliwe. Sielezniew wskazał, że metoda - wbrew pozorom - jest dość prosta.

- Kupuje się marker z cienką końcówką i po prostu rysuje się numer na skrzydle motyla, jakiś unikalny kod. To się może wydawać trudne, ale jest do zrobienia przy odrobinie wprawy - zapewniał gość. Jak dodał, motyle można również czipować, ale mimo rozwoju badań - czipy nadal są dość duże i nadają się bardziej do większych gatunków.

Motyle średnio żyją kilka-, kilkanaście dni. Choć Sielezniew wskazywał, że występują także gatunki "jakby długowieczne". Przykładem może być latolistek cytrynek, który potrafi przetrwać zimę schowany gdzieś głęboko w liściach i dożyć prawie roku. - Jak na motyla to naprawdę bardzo dużo - stwierdził ekspert.

Profesor wskazał też na dość charakterystyczną w naszym kraju niechęć wobec ciem, z którymi Polacy - nie wiedzieć czemu - mają dość pejoratywne skojarzenia. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że kiedy w domu, na ścianie zobaczymy ćmę, od razu biegniemy z kapciem bądź gazetą w ręku, aby ją zabić? Motyla z kolei staramy się za wszelką cenę chronić lub wypuścić na wolność.

- Widać taka jest nasza natura, że wolimy to, co ładniejsze, większe i ma większą charyzmę - powiedział Sielezniew. - Motyle z racji swojej urody są dość mocno uprzywilejowane, ale na przykład gąsienice już wydają nam się obrzydliwe. A jednak bez gąsienicy nie będzie motyla - dodał ekspert.

Całej rozmowy posłuchaj w Aplikacji TOK FM!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny