"Kanibalizm może się okazać bardzo racjonalną strategią". Klimatyczne czarne scenariusze mogą być zbyt optymistyczne

- Jedynym rozwiązaniem problemów społecznych związanych z brakiem wody, brakiem jedzenia będzie po prostu eksterminowanie ludzi jako rywali do wody, uprawy, bydła, a być może jako kogoś, kogo można zjeść. Kanibalizm może się okazać bardzo racjonalną strategią - apokaliptyczną wizję świata katastrofy klimatycznej snuł na antenie TOK FM prof. Lech Nijakowski.
Zobacz wideo

Gościem Tomasza Stawiszyńskiego w Godzinie Filozofów był prof. Lech Nijakowski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, a rozmowa dotyczyła apokaliptycznej wizji świata w obliczu katastrofy klimatycznej. 

Prof. Nijakowski skupiał się na konsekwencjach społecznych zmian klimatycznych - na przemocy, wojnie. Jak sam zresztą przyznał, ma nadzieję, że wcale nie bawi się w futurologa i jego przypuszczenia się nie spełnią. - Dobrze, że mówimy już wprost o katastrofie klimatycznej, która się zbliża - zaznaczył jednak, bo sprawa jest bardziej niż poważna. 

- Klimat jest bardzo złożonym zjawiskiem i my czasami nie wiemy, jakie będą interakcje pomiędzy różnymi elementami środowiska. Prosty przykład: okazało się, że topnienie czap lodowych to uwalnianie materii organicznej, gazów uwięzionych pod tym lodem, a więc taki akcelerator, który jeszcze przyspiesza to globalne ocieplenie - mówił prof. Nijakowski na antenie TOK FM. I dodał: "Jeśli chodzi o predykcje klimatologów, wyraźnie widać, że z badania na badanie czarne scenariusze okazują się być zbyt optymistyczne. Widać, że to idzie o wiele szybciej, że występuje w interakcji między elementami środowiska, o których nie zdawano sobie sprawy, że będą tak katastrofalne".

Podkreślał, że każda katastrofa jest zarazem katastrofą społeczną. - Dlatego, że są ludzie, że w taki a nie inny sposób interpretują świat, w taki a nie inny sposób cierpią albo jakoś reagują na katastrofę. Z tego wynika, że nie ma czegoś czysto naturalnego i czysto społecznego, to są zjawiska ściśle wymieszane i to widać teraz po efektach globalnego ocieplenia - argumentował

Przewidzieć ludobójstwo

Tomasz Stawiszyński dopytywał, dlaczego Nijakowski przygląda się specyficznie właśnie ludobójstwu.

- W naukach społecznych nie chodzi nam tylko o wyjaśnianie przeszłości - np. jak doszło do ludobójstwa Ormian lub ludobójstwa Żydów, a o tworzenie takich modeli wyjaśniających mobilizację ludobójczą, które pozwolą szacować ryzyko jej powtórzenia się tu i teraz - objaśnił socjolog. 

Dalej przekonywał, że pod ręką znajdują się proste przykłady, pokazujące, że czarnowidztwo jest jak najbardziej realistyczne. - Zwróćmy uwagę na ostanie totalne ludobójstwo w 1994 roku, w Rwandzie - co najmniej dwa państwa miały możliwość szybkiej ingerencji i powstrzymania już toczącego się ludobójstwa. To była Francja i Stany Zjednoczone. Stany Zjednoczone długo dyskutowały, ile aktów ludobójstwa składa się na ludobójstwo. Później wkroczyli Francuzi, ale wtedy już chronili uciekających radykałów Hutu przed zwycięskimi Tutsi - przypominał. To jednak nie koniec okrutnej najnowszej historii.

- A wiek XXI - dwa przykłady - jeden szeroko znany w Polsce, czyli czystka etniczna wymierzona w Rohindżów w Birmie, uznawana też za ludobójstwo. Ale moim zdaniem to była okrutna czystka etniczna, pełna tortur i cierpienia ludności cywilnej i pokazywana online na bieżąco, co pokazuje, w jakich czasach żyjemy. Z drugiej strony Papuasi Zachodni, którzy są ofiarami pełzającego ludobójstwa. Mamy tam zresztą do czynienia z polityką rabunkową środowiska - dodał. 

Zdefiniować pojęcie ludobójstwa

Dziennikarz TOK FM poprosił, żeby przybliżyć słuchaczom, czym w ogóle jest ludobójstwo i jak je charakteryzujemy. - Prawna definicja została zawarta w konwencji oenzetowskiej w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa. Ojcem tej konwencji był polski karnista żydowskiego pochodzenia Rafał Lemkin. Konwencja została podpisana w 1948 roku, weszła w życie w 1951. Chodzi o to, że w ludobójstwie chodzi o intencjonalne działanie, którego celem jest wyeliminowanie w całości grup narodowych, rasowych, etnicznych lub religijnych i jest katalog pięciu różnych aktów, które mogą się składać na to ludobójstwo. Jednym z tych aktów jest mordowanie, innym jest przymusowe odbieranie dzieci, żeby je wychować w innej kulturze, oderwać od języka, wiary, obyczajów ojców - zreferował Nijakowski. 

W studiach nad ludobójstwem jest bowiem wiele definicji, najważniejsze jednak, żeby zdawać sobie sprawę, że nie każde masowe mordowanie jest ludobójstwem, ale chodzi o efekt masowego mordu - anihilację, całkowitą eliminację.

- Gdy mówi się o efektach globalnego ocieplenia, katastrofy klimatycznej, to wiele się pisze o konfliktach. Są takie studia, które przekonują, że rosnąca temperatura przełoży się w ogóle na wzrost agresji, że globalne ocieplenie przełoży się na wzrost ryzyka ludobójstwa, że jedynym rozwiązaniem tych problemów społecznych związanych z brakiem wody, brakiem jedzenia będzie po prostu eksterminowanie ludzi jako rywali do wody, uprawy, bydła, a być może jako kogoś, kogo można zjeść. Kanibalizm może się okazać bardzo racjonalną strategią, to jest ten kontekst, który mnie interesuje - nowe ludobójstwa na terytoriach silnie dotkniętych efektami zmian klimatu - taką wizję apokalipsy ekspert snuł na antenie TOK FM. Podkreślał, że chodzi mu o to, jak zmiany klimatyczne wpłyną na ludzkie postawy, na spojrzenie na zjawiska i jak przełożą się na sytuację. Dosłowne obrazy, które rysował, unaoczniają fakt, w jak bardzo nowej sytuacji będziemy i jak bardzo może ona wpłynąć na nasze postawy. 

Przykład konfliktu w Sudanie jest, według niego, takim spojrzeniem w przyszłość. - W ramach wieloletniego konfliktu Darfur stał się szczególnym miejscem, widać w nim kwestie ekologiczne, widać konflikt między koczownikami a osiedlonymi ludźmi, którzy są przeszkodą do panowania nad wodą. W Sudanie osiągnęło to poziom apokaliptyczny, pustynia w ciągu ostatnich lat przesunęła się o 100 km - wymieniał Nijakowski.  A woda pitna i ziemia uprawna to są podstawy konieczne do przeżycia.

Zanim jednak dojdzie do apokalipsy, czeka nas zjazd po klimatycznej równi pochyłej, który potrwa i poważnie wpłynie na pogarszanie się warunków społecznych. A w odczuwaniu skutków nie będzie sprawiedliwości. - Jakoś tak się złożyło, że kraje bogate, rozwinięte, stabilne pierwotnie będą mniej dotknięte niż globalne Południe np. kraje afrykańskie, które już cierpią i będą jeszcze bardziej cierpiały - podkreślił ekspert. 

Stwierdził też, że uchodźcy klimatyczni będą uciekali z terenów, gdzie nie będzie dość jedzenia i picia. Masowe ruchy migracyjne są nie do powstrzymania.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM