Czy seks bez orgazmu się liczy? "W kulturze Zachodu celem jest orgazm, Wschodu - przedłużanie podniecenia"

Myślenie zaczerpnięte ze Wschodu "zwalnia z myślenia o orgazmie jako o finale" seksu - stwierdził w SexAudycji dr Robert Kowalczyk, psycholog seksuolog. I dodał, że różnice kulturowe w podejściu do seksualności diametralnie zmieniają dyskusję na jej temat.
Zobacz wideo

- Czy seks bez orgazmu się nie liczy? - to fundamentalne pytanie na początku SexAudycji zadał jeden z prowadzących dr Robert Kowalczyk, psycholog seksuolog. 

- To zależy, kogo pytasz. Zrobiłam własne badanie środowiskowe. Pytałam kobiety i mężczyzn: czy jeżeli partner bądź partnerka ma orgazm, bądź nie ma, czy to daje poczucie, że seks był dobry, czy niedobry. Spotkałam się z informacjami, że jest coś takiego w orgazmie, co jest potrzebne nam u partnera. Jeżeli partner nie przeżywa z nami orgazmu, to wpływa na naszą samoocenę. Z tym spotkałam się głównie w rozmowach z mężczyznami - odpowiedziała współprowadząca audycję dr Aleksandra Krasowska, psychiatra seksuolog.

I dodała, że ona na to pytanie odpowiedziałaby, że seks bez orgazmu może być tak samo ważny, tak samo przyjemny i tak samo satysfakcjonujący jak ten z orgazmem. Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od samego seksu.

- Pytanie, po co ktoś wchodzi w kontakt seksualny, jaką ma motywację. Kluczowe jest zaspokojenie tej potrzeby, a nie zaliczenie sprawności pod tytułem: był orgazm - zaznaczyła. 

Różnice pomiędzy Zachodem a Wschodem

Ciekawy wątek w dyskusję wplótł w tym momencie dr Kowalczyk. - W kulturze Zachodu orgazm bardzo mocno pokazywany jest jako cel, ale jeśli wczytamy się w literaturę Wschodu, to orgazm tam jest dyskutowany jako jeden z elementów podniecenia. Czyli podniecenie jest celem, a nie sam orgazm. Energia jest celem, przedłużanie przyjemności przez podniecenie, a nie orgazm - mówił na antenie TOK FM. 

Podkreślił, że "to zwalnia z myślenia o orgazmie jako o finale". - Różnice kulturowe w podejściu do seksualności diametralnie zmieniają tę dyskusję - stwierdził. 

Dr Krasowska przyznała, że faktycznie w "naszej" kulturze istnieje presja na orgazm. - Jeśli jesteś kobietą i nie masz orgazmu, to masz jakiś deficyt. A seks to nie jest takie miejsce, w które możemy wprowadzić korporacyjne zasady, czyli że rozlicza się nas po efektach - podkreśliła.

Czym jest wielowymiarowy model orgazmu?

Prowadzący przywołał interesujące fakty na temat fizjologicznego wymiaru orgazmu. U kobiety orgazm może trwać od 7 do 107 sekund, średnio trwa 22 sekundy. U mężczyzny od 3 do 13, średnio 4 sekundy.

- Mowa o zjawisku, które ma odzwierciedlenie w parametrach fizjologicznych takich jak przyspieszony oddech, wzrost ciśnienia tętniczego, zaróżowienie, mimowolne skurcze mięśni - doprecyzował seksuolog, wskazując, że to nie są tylko przeżycia emocjonalne, ale też konkretne reakcje naszego organizmu.

Wspomniał jeszcze o jednej ciekawostce. - W literaturze pojawia się coś takiego, jak wielowymiarowy model orgazmu z płaszczyzną emocjonalną, czyli bliskością, radością z bycia podnieconym. Jest płaszczyzna poznawcza, czyli intensywność, globalna przyjemność, poczucie nieuchronności tego orgazmu. Jest i trzeci wymiar, sensoryczny, czyli właśnie narastanie napięcia, ciepła, rozpierania - opowiadał w SexAudycji. Wyjaśnił, że te modele powstają "nie po to, aby unifikować te orgazmy, ale po to, żeby dostarczyć argumentów do dyskusji na temat zjawiska". - Tego, jak jest wielopoziomowe i jak wiele aspektów może być brane pod uwagę. Są różne drogi dojścia do przyjemności i ta przyjemność nie może zostać zunifikowana. Orgazm nie jest też elementem koniecznym do zdefiniowania satysfakcji seksualnej - dodał dr Kowalczyk.

Szczególna seksualność kobiet

- Co dziesiąta kobieta ma problem z tym, że nie odczuwa orgazmu z partnerem. To jest duża liczba - skomentował seksuolog. Zauważył też, że orgazm u kobiety jest wyuczalny i że najczęściej ta zdolność pojawia się po dwóch latach od rozpoczęcia regularnej aktywności seksualnej. A dr Krasowska podsumowała to tak: "Istnieje procent kobiet, który go nigdy nie przeżyje. Definiowanie orgazmu deprecjonuje więc bliskość".

Dlatego coraz więcej mówimy o innych aspektach seksualności - o motywach wchodzenia w kontakt seksualny i o tym, co on nam daje. - Że przyjemność, która płynie z kontaktu seksualnego, nie będzie równoważna z przeżyciem orgazmu. I szczególne znaczenie to będzie miało w przypadku seksualności kobiet - dodała dr Krasowska, która przyznała, że ma pacjentki, które mają urozmaicony seks, są z niego zadowolone, mają fajnego partnera, ale nie mają orgazmu.

Rozmowa o seksie otwiera dyskusję o relacji

Seksuolożka podkreśliła, że jeśli któraś z osób w relacji orgazmu nie ma, warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. - Nie powinniśmy udawać, że problemu nie ma, unikanie tego nikomu nie pomoże. Warto zapytać, co się dzieje, a nie - "czy miałaś orgazm". Chodzi o to, żeby zatroszczyć się o siebie nawzajem i o to, co komu jest potrzebne. Zapytać o formę stymulacji, która byłaby szczególnie pożądana, warunki, które by sprzyjały przyjemności. Otwiera to dyskusję o relacji, o bliskości, o potrzebach - wyjaśniała.

Może się np. okazać, że problem nie tkwi w samej relacji, ale we wpływie czynników zewnętrznych: choroby, leków, czynników psychologicznych, a nawet tego, czy mieszkamy sami i czujemy się swobodnie, czy w pokoju obok ktoś jest.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM