"1 proc. najbogatszych emituje tyle CO2, co 4 miliardy najbiedniejszych"

Pięć lat po porozumieniu paryskim w kwestii emisji gazów cieplarnianych zmieniło się niewiele, a w Polsce jeszcze mniej. Fizyk przekonuje, że żeby zatrzymać zmiany klimatu, "trzeba przestać wprowadzać nowe atomy węgla do środowiska, czyli zaprzestać spalania paliw kopalnych".
Zobacz wideo

Na szczycie unijnym w Brukseli rozmowy mają dotyczyć nie tylko budżetu wspólnoty. Przywódcy chcieliby przyjąć wyższy cel redukcji emisji dwutlenku węgla. Wcześniejszy cel to było 40 proc w stosunku do roku 1990. Nowy cel, który zaproponowała Komisja Europejska, to 55 proc i ma on pomóc zrealizować cel neutralności klimatycznej w 2050 roku.

- Cel neutralności klimatycznej wymaga bardzo szybkiego ograniczenia emisji. Ludzie sobie często nie uświadamiają sobie, że dwutlenek węgla ma szczególne własności i kumuluje się w środowisku. Spalając paliwa kopalne, sięgamy po atomy węgla, które leżały pod ziemią od dziesiątków milionów lat. Wyrzucamy je do środowiska, do szybkiego cyklu węglowego atmosfera-oceany-ekosystemy lądowe i one się kumulują w tym środowisku. Z atmosfery przyłączają się do oceanów i ekosystemów - tłumaczył w "Światopodglądzie" Marcin Popkiewicz, analityk megatrendów, współtwórca portalu Nauka o Klimacie.

Podkreślił, że i tak wyemitowaliśmy już za dużo i walczymy teraz o to, by "konsekwencje nie były ekstremalnie poważne".

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Popkiewicz przekonywał, że żeby zatrzymać zmiany klimatu, "trzeba zaprzestać wprowadzać nowe atomy węgla do środowiska, czyli zaprzestać spalania paliw kopalnych". Co jest dużym problemem, bo na nich opiera się nasza gospodarka.

- Ścięcie emisji do zera do połowy stulecia to i tak jedziemy po bandzie. Trzeba ścinać jak najszybciej w sposób ogarnięty. 50 proc to właściwie jest wciąż za mało - mówił Popkiewicz.

Przypomnijmy, że w Europie wszystkie kraje się zgodziły na wprowadzenie zasad neutralności klimatycznej do 2050 roku. Tylko jeden kraj stawia opór - Polska

- Kolejne kraje się budzą. Pomaga w tym rozwój technologii, bo wiatr i słońce są obecnie najtańszymi źródłami energii na świecie. Coraz mniej instytucji finansowych chce inwestować w węgiel, więc sporo się zmieniło, również świadomość społeczna - mówił Popkiewicz. Według niego "świat trochę dojrzał do zmiany kursu".

Jak dodał, "węgiel nas już dziś bardzo drogo kosztuje i mamy najwyższe ceny hurtowe prądu w Europie".

- Po pierwsze traktowanie atmosfery jak ścieku kosztuje i za każdą tonę CO2 zaczyna się słono płacić. A będzie się płacić coraz więcej i będzie to najdroższe źródło prądu. Elektrownie przepłacają za polski węgiel makabrycznie, a mają przykaz, żeby go kupować - wyjaśnił. Dodał, że "Unia Europejska uważa, że przyszłość gospodarcza jest w czystych technologiach energii i dla Polski też jest tam przyszłość, a nie w dziurach w ziemi".

W rozmowie padło też, że "1 proc najbogatszych, latających odrzutowcami, jeżdżących terenówkami, mających jachty emituje więcej niż biedniejsza połowa ludzkości - 4 miliardy ludzi".

- Jeśli idziemy w stronę taką, że najbiedniejsi mają ponosić kwestie transformacji, a najbogatsi mają być jeszcze bogatsi, to ludzie się zbuntują. A docelowo miliarderzy stoją przed wyborem: albo pozwolą na zmniejszenie nierówności i będą multimilionerami w działającym, stabilnym świecie, albo będą miliarderami w świecie "Mad Maxa" - przekonywał Marcin Popkiewicz. 

DOSTĘP PREMIUM