Naukowcy zbadali, czy modlitwa za biskupów wydłuża im życie. "Ta praca była weryfikowana trzy lata"

- Naszym celem na pewno nie było to, żeby wyśmiewać modlitwę jako taką - zapewniał w TOK FM prof. Dariusz Jemielniak, przedstawiciel grupy polskich naukowców, którzy zbadali wpływ modlitwy na długość życia biskupów. Praca została opublikowana w amerykańskim czasopiśmie, ale wywołuje szereg dyskusji również w Polsce.
Zobacz wideo

Dariusz Jemielniak z Akademii Leona Koźmińskiego - wraz z Natalią Banasik-Jemielniak oraz Wojciechem Pędzichem - postanowili zbadać wpływ modlitwy wystawienniczej za biskupów (odmawianej podczas każdej katolickiej mszy). Policzyli, czy liczba uzyskiwanych modlitw ma wpływ na długość życia danego hierarchy. Efekty ich badań ukazały się na łamach czasopisma "Journal of Religion and Health".

Prof. Jemielniak w TOK FM przyznał, że pomysł na całe to badanie przyszedł mu do głowy podczas mszy świętej z okazji ślubu, w której uczestniczył. Jak podał, był ciekawy, ile tego rodzaju modlitw biskup może pozyskiwać i czy to się przekłada na jego długość jego życia. 

Aby zaspokoić tę ciekawość, naukowcy porównali ze sobą długość życia 857 biskupów rzymskokatolickich z sześciu różnych krajów, którzy zmarli na przestrzeni 30 lat (1988-2018). Do obliczeń wykorzystali m.in. dane dotyczące uczestnictwa we mszach świętych oraz długości życia duchownych. Porównali je z latami życia księży oraz naukowców akademickich. Zwracali też uwagę m.in. na większe i mniejsze diecezje. - To było najciekawsze: czy osoba, która jest biskupem w dużej diecezji, więc otrzymuje tych modlitw znacznie więcej niż biskup małej diecezji, będzie żyła dłużej, czy też nie - nadmienił gość TOK FM.

Finalnie okazało się, że nie ma różnicy między średnią długością życia biskupów z największych i najmniejszych diecezji. W badaniach wyszło natomiast, że biskupi żyją dłużej niż "zwykli" księża, choć - jak wskazał naukowiec - wynika to raczej z wyższej pozycji społecznej wyższego hierarchy. 

Prof. Jemielniak zgadzał się, że tematyka badania była dość żartobliwa. Natomiast wielokrotnie podkreślał, że celem naukowców "na pewno nie było to, żeby wyśmiewać modlitwę jako taką". - Jesteśmy od tego dalecy. Chcieliśmy zbadać tylko i wyłącznie bardzo rytualną modlitwę, w bardzo dużych ilościach - powiedział. 

"W nauce nie powinno być tematów tabu"

Praca polskich naukowców już wywołuje szereg komentarzy. Część z nich jest albo krytyczna, albo nie traktuje pracy do końca poważnie. 

W odpowiedzi na ten drugi zarzut Jemielniak wspomniał, że dokładnie przez trzy lata praca "przeszła rundy recenzji od siedmiu różnych recenzentów". - To było weryfikowane trzy lata! - zwrócił uwagę. - To, co było ciekawe, to fakt, że od osób które wyrażały argumentacje medyczne jako recenzenci mieliśmy zazwyczaj konstruktywne uwagi, skłaniające do publikacji. Natomiast mieliśmy dwoje recenzentów, którym ta praca się nie podobała zwyczajnie i mówili o tym raczej z pozycji religioznawczych - wspominał.

Jeśli chodzi o krytykę, Jemielniak zaznaczył, iż "rozumie osoby, które postrzegają wiarę i modlitwę jako sferę sacrum, w której się niczego policzyć nie da". - Natomiast wobec do osób, które mówią, że to jest oczywiste, że modlitwa nic nie może przynieść, moja odpowiedź jest prosta. Nauka nie opiera się na tym, co się ludziom wydaje, że jest oczywiste, tylko zwyczajnie na badaniu świata - skomentował.

- Fajnie, że to są badania, które sprawiają z jednej strony refleksję, a z drugiej uśmiech (...). Nie powinno być tematów tabu w nauce. Ludzie powinni sobie zdawać sprawę z tego, że nauka to jest coś fajnego. Że to w ogóle jedyny sensowny sposób patrzenia na świat bez dogmatów. Jeśli jakieś pytanie badawcze mnie ciekawi, to siadam, bardzo dokładnie liczę i w ramach jakiejś przyjętej metodologii coś mi wychodzi - podsumował gość Agnieszki Lichnerowicz.

DOSTĘP PREMIUM