"Mnóstwo ludzi wzięło psy, które w ogóle do nich nie pasują". Co będzie po pandemii?

W czasie epidemii wiele osób zdecydowało się na kupno bądź adopcję czworonoga. - Mnóstwo ludzi wzięło psy, które w ogóle nie pasują do nich, do ich stylu życia. Wzięli po prostu zwierzaki, które im się podobały - mówiła w TOK FM Aneta Awtoniuk. A chybione decyzje mają swoje konsekwencje.
Zobacz wideo

Gdy przed rokiem zaczęła się pandemia koronawirusa, musieliśmy poważnie zmienić swój tryb życia. W wielu przypadkach praca zdalna i radykalne ograniczenia możliwości spędzania czasu poza domem zaowocowały decyzją o kupnie lub przygarnięciu zwierzaka. Wzrosła np. liczba adopcji ze schronisk i fundacji.

Przemysław Iwańczyk pytał w TOK FM Anetę Awtoniuk, czy takie decyzje przynajmniej w części nie były po prostu egoistyczne, lekkomyślne, podejmowane bez analizy konsekwencji, jakie niesie za sobą pojawienie się w domu zwierzęcia.

Ekspertka przyznała, że w wielu przypadkach były to decyzje kompulsywne. - Ludzie myśleli, że są sami, więc będą mieli istotę, która będzie dzieliła z nimi tę samotność. Myślę, że mnóstwo decyzji zostało podjętych lekkomyślnie. I już teraz mamy tego konsekwencje, dlatego że mnóstwo ludzi wzięło psy, które w ogóle nie pasują do nich, do ich stylu życia. Wzięli po prostu zwierzaki, które im się podobały - mówiła Aneta Awtoniuk. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji kupna czy adopcji uroczych szczeniaków, które rosną i są inne, niż wyobrażali sobie ich nowi opiekunowie.

Behawiorystka podkreśliła, że ludzie często nie zdają sobie sprawy z potrzeb zwierzęcia takich jak ruch czy zmęczenie intelektualne. - Jak ktoś ma psa z grupy psów pracujących, a lubi siedzieć przed telewizorem, oglądać seriale i niespecjalnie się zajmować wymyślaniem zabaw, to i ten człowiek ma kłopot, i pies - tłumaczyła.

- Pies z nudów sprawia w domu realne problemy behawioralne: niszczy meble, wyje, domaga się przez cały czas uwagi. (...) Gdy nie ma w człowieku partnera do tego rodzaju aktywności, próbuje wyładować swój nadmiar energii - wyjaśniała Awtoniuk. Taki sfrustrowany pies próbuje rozwiązać potrzeby "na własną łapę", więc zdarza się, że gryzie na przykład poduszki czy kanapę.

Awtoniuk mówiła, że właściciele, którzy mają taki problem, stoją przed dwoma rozwiązaniami. - Albo będą musieli sięgnąć po pomoc behawiorysty i zmienić swoje zachowanie, albo znaleźć im lepsze domy - stwierdziła rozmówczyni Przemysława Iwańczyka.

Zwierzak w domu bez człowieka

Kolejny problem to wpływ zmian w naszym życiu - spowodowanych pandemią - na psa. Podczas pierwszego lockdownu zwierzakom bardzo trudno było przyzwyczaić się do tego, że ich opiekunowie nagle są z nimi w domach cały czas. To zaburzało ich naturalny rytm dnia, w tym także sen. 

Kiedy psy przyzwyczaiły się do tej sytuacji i ułożyły sobie życie na "nowych zasadach" - pojawiła się kolejna wielka zmiana, czyli powrót do pracy. Niektórzy przeszli to już latem, kiedy zakażeń było mniej. Przed innymi osobami (i ich zwierzętami) to wyzwanie wciąż stoi. 

Jak nauczyć psa ponownie być samemu? Zwierzę, jak mówiła Awtoniuk, trzeba zacząć do tego przyzwyczajać wcześniej. Na początek nie zwracać na nie uwagi, gdy wspólnie przebywamy w domu.

- Po intensywnym spacerze, gdy pies miał interakcje społeczne z innymi psami, załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne, spokojnie węszył, dajemy psu wodę i posiłek, i już się psem nie zajmujemy. Zajmujemy się sobą - tłumaczyła behawiorystka.

W drugim etapie musimy nauczyć zostawiać psa w samotności. - Dobrze miło skojarzyć nasze wyjście, z pomocą przyjdą zabawki behawioralne i znów bardzo atrakcyjny, solidny spacer przed, bo pies po takim spacerze po prostu idzie spać - tłumaczyła behawiorystka. 

DOSTĘP PREMIUM