"Woda nie ma gdzie uciekać. To efekt betonozy". Hydrolog o powodziach

- Jesteśmy w obliczu zmiany klimatycznej, która dotyka kolejne państwa. Na to się nakłada zagospodarowanie terenu. W Niemczech wszystkie rzeki były uregulowane, ujarzmione, wsadzone w taki "gorset", który sprawia, że jak już woda wystąpi, to powoduje takie straty, z jakimi mamy dziś do czynienia - mówił w TOK FM hydrolog prof. Paweł Rowiński.
Zobacz wideo

Do ponad 130 wzrosła już liczba ofiar śmiertelnych powodzi w dwóch landach na zachodzie Niemiec: Nadrenii Północnej-Westfalii i Nadrenii-Palatynacie. Trudna sytuacja jest również w Holandii i Belgii, gdzie 20 lipca ogłoszono dniem żałoby narodowej z powodu śmiertelnych ofiar powodzi. 

- Jesteśmy w obliczu zmiany klimatycznej, która dotyka kolejne państwa. Na to się nakłada zagospodarowanie terenu. W Niemczech wszystkie rzeki były uregulowane, ujarzmione, wsadzone w taki "gorset", który sprawia, że jak już woda wystąpi, to powoduje takie straty, z jakimi mamy dziś do czynienia - mówił w TOK FM prof. Paweł Rowiński, hydrolog z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. Zaznaczył, że takie straty jak dziś w Niemczech zdarzają się po raz pierwszy.

Powodzie w Niemczech. Większa gwałtowność zdarzeń

Tłumaczył, że "z powodziami trzeba umieć żyć". - Można przygotować się odpowiednią gospodarką wodną. Przyroda jest taka, że woda będzie występować co jakiś czas, czyli trzeba dać jej miejsce. Kiedy na terenach zalewowych jest rozwinięta infrastruktura, to widzimy właśnie takie skutki, z jakimi teraz mamy do czynienia - wyjaśniał w rozmowie z Wojciechem Muzalem. Przypomniał też powódź w Polsce w 1997 roku, kiedy zginęło ponad 50 osób.

Zwrócił jednak uwagę, że gwałtowność zdarzeń jest w tej chwili większa. - Mamy do czynienia nie tylko z klasyczną powodzią - wystąpieniem rzek, lecz także z powodziami błyskawicznymi, czyli potężnym opadem w mieście. Woda nie ma gdzie uciekać, zalewa nasze domy, obiekty gospodarcze - stwierdzał hydrolog. Ekspert też bardzo stanowczo podkreślił: "To jest efekt betonozy. Tego, że nie pozwalamy wodzie, żeby miała przestrzeń do ucieczki".

I dalej tłumaczył, że "największe katastrofy występują tam, gdzie człowiek wkroczył niepotrzebnie". - Wydaje nam się, że jeśli zamieszkamy w dolinach zalewowych i postawimy wysokie wały, to zapobiegniemy kłopotom, ale jeśli przychodzi naprawdę wysoka woda, to mamy to, co mają teraz Niemcy - mówi prof. Rowiński. I dodał, że "nie wszędzie i nie zawsze można przyrodę ujarzmić".

DOSTĘP PREMIUM