Malaria i inne choroby tropikalne... w Polsce? Jest nowy raport o wpływie klimatu na zdrowie

Zmiany klimatu to nie tylko dotkliwe upały i susza, to także ryzyko występowania w Polsce chorób wcześniej niespotykanych lub rzadkich. Świadczy o tym szósty raport Lancetu - najbardziej prestiżowego czasopisma medycznego - o wpływie katastrofy klimatycznej na zdrowie publiczne.
Zobacz wideo

Badanie podpisane przez 93 czołowych naukowców z całego świata jest kolejnym sygnałem alarmowym dla przywódców, którzy już za kilka tygodni spotkają się na szczycie klimatycznym w Glasgow (COP26). Mają dyskutować m.in. o szybszych działaniach na rzecz walki z katastrofą klimatyczną. Pytanie, czy już nie jest na pewne rzeczy za późno?

"Każdego dnia, kiedy zwlekamy z reagowaniem na zmiany klimatu, sytuacja staje się coraz poważniejsza. Czas uświadomić sobie, że nikt nie jest bezpieczny przed skutkami tego kryzysu" - alarmuje Maria Romanello, główna autorka opracowania, w którym po raz szósty z rzędu zwraca uwagę na "stały wzrost wpływu zmian klimatycznych na zdrowie".

Choroby tropikalne w Europie?

W raporcie czytamy m.in., że globalny wzrost temperatur sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób tropikalnych na północy planety, w tym w Europie. Coraz większa część kontynentu staje się wystarczająco ciepła, by mogły tu przeżyć gatunki komarów roznoszące np. dengę czy malarię. Naukowcy ostrzegają, że jeśli światowi przywódcy nie podejmą żadnych zmian - w przyszłości nieprzygotowana ludzkość będzie walczyć z patogenami, ludzie będą umierać na malarię bądź cholerę i to w tych częściach świata, gdzie choroby te były dotąd nieznane.

Naukowcy zwracają uwagę, że liczba komarów odpowiedzialnych za przenoszenie chorób tropikalnych - takich jak denga czy Zika, wzrasta wykładniczo od co najmniej lat '50 XX wieku. Obecnie szacuje się, że komarów tygrysich jest 7 proc. więcej niż 70 lat temu, a komarów roznoszących denga - 13 proc. więcej. Wraz z globalnym ociepleniem owady te korzystają z okazji do rozprzestrzeniania się po całym świecie i docierają do miejsc, które jeszcze sto lat temu były zbyt zimne, by mogły tam przetrwać.

Wzrost temperatur sprawia również, że wybrzeża północnej Europy i Stanów Zjednoczonych są bardziej podatne na szerzenie się bakterii wywołujących zapalenie żołądka i jelit, poważne infekcje ran i posocznicę. Wielkość wód przybrzeżnych, w których mogą przetrwać bakterie z rodzaju Vibrio - wywołujące między innymi cholerę - wzrosła od lat '80 XX wieku o ponad połowę. Dzisiaj te bakterie można spotkać też na północy Europy. W ostatnim sezonie wakacyjnym śmiertelnie niebezpieczną bakterię Vibrio vulnificus - zwaną potocznie "mięsożerną" - wykryto kilkanaście kilometrów od Świnoujścia. Jej ofiarą padł 30-letni mieszkaniec Międzyzdrojów. Niemieckie media z kolei podawały informację o śmierci kobiety zakażonej tą bakterią podczas kąpieli w Bałtyku.

Państwa nie są gotowe na zmiany 

"Zmiany klimatyczne grożą odwróceniem lat postępu w zdrowiu publicznym i zrównoważonym rozwoju" - ostrzegają naukowcy w raporcie.

Rosnąca liczba i coraz większa skala zagrożeń zdrowotnych powinna więc wymuszać przygotowanie narzędzi do łagodzenia skutków kryzysu. Tymczasem tylko 45 z 91 przebadanych krajów ma plan oceny i dostosowania systemów opieki zdrowotnej do zmian klimatu. Spośród 45 krajów posiadających strategię tylko osiem wydzieliło fundusze na rozwiązanie problemów obejmujących ekosystemy morskie. Dwie trzecie tych, które nie są przygotowane do stawienia czoła nowym kryzysom argumentuje, że nie ma wystarczających pieniędzy ani zasobów ludzkich, by się bronić.

W przeddzień rozpoczęcia szczytu klimatycznego w Glasgow "The Lancet" wykorzystuje publikację swojego symbolicznego raportu, by przypomnieć, że "COP26 to ostatnia szansa powstrzymania katastrofy".

O raporcie Lancet Countdown on Health and Climate Change dyskutowano też w Światopodglądzie z Weroniką Michalak z HEAL Polska:

DOSTĘP PREMIUM