"To my zgotowaliśmy światu ten kryzys i musimy zadośćuczynić za nasze błędy". Młodzi walczą o klimat

Karolina Wiśniewska
- My mamy ten przywilej, że możemy protestować i walczyć o nasze racje. Dlatego uważam, że działanie tu i teraz to jest najbardziej etyczna rzecz, którą w tym momencie możemy zrobić - mówi Michał Fornalik z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
Zobacz wideo

Kiedy na świecie protesty klimatyczne zaczynały przybierać na sile, Michał był w liceum i przygotowywał się do olimpiady ekologicznej. Dziś wspomina, że ministerialny konkurs z ekologią niewiele miał wprawdzie wspólnego, ale - siłą rzeczy - zmobilizował go do zgłębienia wiedzy w zakresie zmian klimatu i skutków, jakie za tym idą. Wniosek tych lektur był prosty - mamy przerąbane, ale nie jest za późno, aby zacząć działać na rzecz zmian.

- Wtedy w Polsce nie było jeszcze takich rzeczy [jak protesty klimatyczne - red.], a ja jestem taką osobą, która widząc problem, chce go rozwiązać - mówi Michał Fornalik. Jak dodaje, zainspirowały go działania Grety Thunberg i wszystko to, co działo się wokół strajków klimatycznych w Wielkiej Brytanii. "Wkręcił się" w ten temat tak bardzo, że napisał do tamtejszych aktywistów z prośbą o poradę czy inspirację. Zagraniczni działacze odesłali go do osób, które zaczynały tworzyć ruch klimatyczny w innych miastach w Polsce (Michał jest z Poznania). W ten sposób udało się odnaleźć ludzi, którzy myślą podobnie i też chcą działać.

Michał był jednym z organizatorów ruchu klimatycznego - w tym także współorganizatorem pierwszego protestu - w Poznaniu. Pytany, czy nie obawiał się, że na manifestację przyjdzie garstka osób i całe wydarzenie nie odbije się szerszym echem - mówi: "Szczerze? W ogóle o tym nie myślałem". I przypomina, że Greta Thunberg przed szwedzkim parlamentem siedziała początkowo zupełnie sama, a koniec końców - z jej inicjatywy powstał ogólnoświatowy ruch.

Z drugiej strony szybko okazało się, że takich osób jak Michał, także w bliskim mu Poznaniu, jest więcej. Wydarzenie na Facebooku dotyczące współorganizowanego przez niego protestu osiągnęło nieprawdopodobne zasięgi, a na sam protest przyszło ponad dwa tysiące osób. Potem chętnych do działania na rzecz walki z katastrofą klimatyczną zaczęło przybywać jeszcze szybciej.

Michał wspomina, że przed pandemią w Poznaniu protestów było wiele i pójście na jakąś manifestację było naturalnym planem tygodnia. Potem ten plan popsuła pandemia i lockdown, który pozamykał wszystkich w domach. Ale - jak dodaje nasz rozmówca - protesty wróciły, a ruch klimatyczny się rozwija. Dołączają do niego nowe osoby, świadome, bardzo zaangażowane i… coraz młodsze. - To jest naprawdę niesamowite. Pamiętam, że kiedy ja zaczynałem działać, to średnia wieku osób angażujących się w ruch klimatyczny wynosiła tak 18-19 lat. Dziś mamy masę niezwykle zaangażowanych 14- czy 15-latków. Jestem pod ich ogromnym wrażeniem - mówi.  

W jego opinii działanie Młodzieżowego Strajku Klimatycznego ma ogromny sens, chociażby w zakresie zwiększania świadomości społecznej. - Chcesz przykład? Proszę bardzo. Kiedy idziemy na jakieś warsztaty do szkoły podstawowej, to wiadomo, że staramy się dostosować język do odbiorców. Nie mówić o tym, że Ziemia umiera, tylko opowiadać [delikatniej - red.] chociażby o topnieniu lodowców czy misiach polarnych. A tu nagle okazuje się, że te, nawet małe, dzieci są naprawdę już wszystkiego świadome i dobrze wiedzą to, czego ja na pewno nie chciałem wiedzieć, będąc w ich wieku - opowiada. Zwraca też uwagę, że to właśnie dzięki MSK temat zmian klimatu często pojawia się w mediach i dzięki temu trafia do różnych odbiorców.  

Momenty zwątpienia

Ale żeby nie było tak kolorowo - Fornalik przyznaje, że i momenty zwątpienia w jego przeszło dwuletniej działalności pojawiały się nieraz. W końcu ile można mówić o sprawiedliwej transformacji, a z drugiej strony - z ust ważnych polityków państwowych - słuchać, że węgla starczy nam w Polsce na 200 lat? - Wydaje mi się jednak, że problemem jest nie tyle zwątpienie, co coraz większa świadomość tego, jak jest źle. Jak bardzo jesteśmy olewani. Rząd mówi jedno, robi drugie - stwierdza aktywista. - W rozmowach z politykami, nawet na wysokim szczeblu - ministrami czy chociażby byłą wicepremierką [Jadwigą] Emilewicz - dostajemy informacje, które nas naprawdę budują. A potem jest zupełnie inaczej i to jest masakrycznie przykre - dodaje.

Aktywiści MSK walczą m.in. o to, aby wprowadzić do programu nauczania w szkołach edukację klimatyczną. Spotkali się w tej sprawie z ministrem Czarnkiem. - Podczas spotkania minister wyraził zainteresowanie tematem i okazał dobrą wolę, jednak w oficjalnych wypowiedziach nadal mówi, że "na żadną ideologię ekologizmu w szkołach się nie zgadza". Nam powiedział jedno, ale na wizji mówi drugie - mówi aktywista. 

Jeśli już o postulatach mowa - Młodzieżowy Strajk Klimatyczny ma sześć głównych haseł, o które walczy. To między innymi prowadzenie polityki klimatycznej w oparciu o aktualne stanowisko nauki wyrażone w najnowszych raportach IPCC, ogłoszenie przez polski rząd stanu kryzysu klimatycznego czy przyjęcie przez parlament RP ustawy powołującej ekspercką i niezależną Radę Klimatyczną (wszystkie postulaty MSK można znaleźć tu).

Gdy pytam Fornalika, co z tych działań jest dla niego najważniejsze, wskazuje na sprawiedliwą transformację. - Bo ważne jest to, żeby nikt nie został z tyłu i nikt nie był tymi zmianami poszkodowany - mówi. - My podkreślamy nieustannie, że ludzie z sektora górniczego czy naftowego to nie są nasi przeciwnicy. Zdajemy sobie sprawę, że oni żyją w pewnym systemie i nawet nie wiedzą, że mają wybór. Sprawiedliwa transformacja jest dla nich właśnie szansą, jej wybór nie będzie dla nich szkodliwy - przekonuje.

Mówi również o konieczności powołania niezależnej rady eksperckiej, która działałaby przy prezydencie bądź parlamencie oraz o wspomnianej już edukacji klimatycznej. - Uważam, że trzeba przygotować obecną młodzież na to, co ich czeka i w jakiej rzeczywistości przyjdzie im żyć, żeby byli na nią gotowi - stwierdza.

Nowe motywacje

Fornalik podkreśla też, że motywacje, które kiedyś pchały go do działania na rzecz klimatu, dzisiaj są już nieco inne. - Kiedyś to była przede wszystkim chęć działania, podejmowania inicjatyw i potrzeba tego, żeby nie siedzieć bezczynnie. Jednak wraz z biegiem czasu jeszcze bardziej zwiększa się moja świadomość na temat zmian klimatu i ich konsekwencji. Żyję w przekonaniu, że my jako Europa i tak jesteśmy niesamowicie uprzywilejowani w porównaniu do mieszkańców Południa. Jesteśmy też po prostu bogatsi i możemy szybciej zaadaptować się do pewnych zmian - przekonuje. 

Podkreśla, że to właśnie mieszkańcy Północy, ich konsumpcjonizm i egoistyczne podejście do natury w głównej mierze odpowiada za zmiany klimatu, co jest potwierdzone naukowo. - To my zgotowaliśmy światu ten kryzys - mówi wprost Fornalik. - To jest niesamowita niesprawiedliwość. Dlatego uważam, że musimy zadośćuczynić za nasze błędy z przeszłości i pomóc teraz tym słabszym - dodaje.

Podkreśla też, że w wielu państwach czy częściach świata po prostu nie można protestować, chociażby przez opresyjne rządy. - My mamy ten przywilej, że możemy protestować i walczyć o nasze racje. Dlatego uważam, że działanie tu i teraz to jest najbardziej etyczna rzecz, którą w tym momencie możemy zrobić. Bo nasze czyny mają również wpływ na osoby, które same działać nie mogą - podsumowuje.

DOSTĘP PREMIUM