Czy seks w nieważkości jest możliwy? "Namiętność roznosiłaby ich po ścianach" [USŁUGI KOSMICZNE DLA LUDNOŚCI]

Ziemia widziana z kosmosu wygląda pięknie i... romantycznie. Może się więc wydawać, że przebywanie na orbicie to wymarzone okoliczności do seksualnego zbliżenia. Ale czy to w ogóle możliwe? I... wygodne? Piotr Jaśkowiak zbadał temat, a wyniki tych badań przedstawił w najnowszym, walentynkowym odcinku podcastu "Usługi kosmiczne dla ludności".
Zobacz wideo

W historii NASA tylko raz zdarzyło się, że w kosmos na pokładzie jednego pojazdu poleciało małżeństwo. W 1992 roku zrobili to - niejako podstępem - Mark Lee i Jan Davis. NASA zastanawiała się bardzo poważnie, czy nie zamienić jednego z nich na kogoś innego. Między innymi po to, by uniknąć pytań dziennikarzy o to, czy para będzie uprawiać seks w kosmosie. Pytania oczywiście pojawiły się, a astronauci solennie zapewniali, że lecą realizować zadania misji, a nie zajmować się sobą. Poza tym na wahadłowcu było - oprócz nich - jeszcze pięcioro innych członków załogi. O intymności nie mogło być więc mowy. 

I właśnie brak intymności jest jednym z czynników, który stawia pod wielkim znakiem zapytania możliwość prowadzenia życia seksualnego w stanie kosmicznej nieważkości. Piotr Jaśkowiak rozmawiał o tym z psychologiem prof. Janem Terelakiem z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, który od lat zajmuje się stresem, a konkretnie stresem występującym u lotników, alpinistów, kaskaderów, polarników i właśnie astronautów. 

O ile w czasach, gdy w NASA służyło małżeństwo Davis-Lee, nie działała jeszcze Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, o tyle dziś to właśnie ona jest celem wielu lotów pozaziemskich. Jest to największa konstrukcja umieszczona przez człowieka w kosmosie, ale jednak wciąż przystosowana do działalności naukowej, a nie wygodnego życia i obserwowania Ziemi z daleka. Na MSK są, co prawda, uchwyty, które mają pomagać załodze przemieszczać się, są też rzepy wykorzystywane do mocowania przedmiotów. Ale np. śpi się w przymocowanym do ściany śpiworze - jednoosobowym. 

Newton w kosmosie

Poważniejszy problem stawia przed potencjalnymi kochankami fizyka. Para próbująca uprawiać seks nie byłaby w stanie kontrolować swojego ruchu. Każdy gwałtowniejszy ruch kończyłby się niekontrolowanym dryfem poprzez stację. Mimo najlepszych chęci partnerzy odpychaliby się od siebie, a to oznacza nici z bliskości. Namiętność roznosiłaby ich po ścianach.

Kolejny problem to wpływ, jaki nieważkość ma na biologię człowieka. Tu prof. Jan Terelak był w opisie bardzo dosłowny i konkretny. - Zaburzenia erekcji w kosmosie są trudne do badania, ale wiemy, że mogą się wiązać z zaburzeniem redystrybucji krwi. Ziemski rozkład krwi ma w pamięci genetycznej, że jest 1G, że działa grawitacja. W przypadku kosmosu nieważkość powoduje, że na poziomie bioder, czyli w miednicy, jest tylko 60 milimetrów słupa rtęci, tymczasem na Ziemi jest 140. Ta krew nie spływa do dolnych części ciała, pozostaje w głowie i klatce piersiowej - wyjaśniał. 

Kosmiczny okres

A jak jest u kobiet? Co z menstruacją? Jest pewna anegdota, o której wspomina Piotr Jaśkowiak, a która dotyczy pierwszej amerykańskiej astronautki Sally Ride. Przed lotem zespół przygotowujący pojazd miał zapytać, czy przygotowanie dla niej stu tamponów wystarczy na ewentualną menstruację...

Jak astronautki radzą sobie z kwestią menstruacji w kosmosie? I czy na orbicie możliwe byłoby zapłodnienie? Co z ciążą? I co ma z tym wspólnego samobójstwo komórkowe? Posłuchaj nowego odcinka podcastu "Usługi kosmiczne dla ludności":

Nowe odcinki podcastu co drugą niedzielę na tokfm.pl i w aplikacji TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM