"Co trzy godziny podwajają swoją masę. To dzieje się jak wybuch". Sinice wróciły, kolejne kąpieliska nad Bałtykiem zamknięte

Jedenaście kąpielisk nad morzem w Zatoce Gdańskiej zostało zamkniętych z powodu sinic - poinformował sanepid. Jak przestrzegał w TOK FM dr Tomasz Kijewski, sinice produkują najrozmaitsze substancje, z których część jest dla człowieka toksyczna. - Są szkodliwe dla wątroby i spożycie większej ich ilości będzie powodowało problemy zdrowotne. Mogą też podrażniać skórę - wyliczył ekspert Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie.
Zobacz wideo

Sanepid na swojej stronie internetowej poinformował w poniedziałek, że woda na części kąpielisk w Zatoce Gdańskiej jest nieprzydatna do kąpieli. Zgodnie ze stanowiskiem sanepidu nie powinno się kąpać w: Rewie od strony Zatoki Gdańskiej, Mechelinkach; w Gdyni - Śródmieściu i Redłowie oraz w Sopocie - Kamiennym Potoku-Kolibie, wejściach - 13-17, wejściach -32A-33, Parku Północnym, Sopot-K22, Łazienkach Południowych I oraz II.

Jak mówił w TOK FM dr Tomasz Kijewski z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie powinniśmy się przyzwyczajać do tego, że sinice będą się rozwijać w Bałtyku coraz intensywniej. Głównie, jak mówił, z powodu wysokich temperatur wody. Przy czym nie ma dokładnie określonej granicy, która sprawia, że sinice na pewno się pojawią. - Ale można uznać, że 21 stopni to już poziom, który będzie im sprzyjał - mówił w "Homo Science" i Aleksandry i Piotra Stanisławskich. 

Inny czynnik, który sprzyja pojawianiu się sinic, to przenawożenie, czyli "dostawa nadmiernych ilości azotu, a w szczególności fosforu do wody". - To, że fosfor dostaje się do Bałtyku, to sprawka ludzi - zastrzegł przy tym gość TOK FM. Jednym ze źródeł są ścieki komunalne, choć Kijewski zaznaczył, że pod tym względem sytuacja na przestrzeni lat się w Polsce poprawia. - Zbudowaliśmy dużą liczbę oczyszczalni, więc ścieki są lepiej oczyszczone - zapewnił. - Natomiast głównym źródłem fosforu są uprawy rolne. Z tym trudno sobie poradzić. Jeśli rolnicy sypią nawozy na pola, a potem przychodzą ulewne deszcze, to ta woda spłukiwana jest z pól, trafia do rzek, a potem wprost do Bałtyku - dodał od razu. 

Skąd się biorą sinice?

Czym w ogóle są sinice? To nic innego jak bakterie, które - jak zapewnił ekspert Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie - doskonale radzą sobie w najrozmaitszych warunkach. Występują we wszystkich środowiskach: i w wodach słonych, i słodkich. Możemy je znaleźć także w glebie. To też jedne z najstarszych organizmów istniejących na Ziemi. - Mają ponad 2,5 mld lat - podał dr Tomasz Kijewski. 

Gość TOK FM zastrzegł przy tym, że rozwijają się w "sposób nieprawdopodobny", jeśli tylko mają ku temu odpowiednie warunki. - Co trzy godziny podwajają swoją masę i absorbują dwutlenek węgla dwukrotnie szybciej niż rośliny. Więc jeśli tylko warunki - czyli temperatura i dostępność fosforu - są dla nich odpowiednie, to dzieje się to jak wybuch - mówił obrazowo.

Problemem stają się, gdy wzrasta ich ilość. Zakwit sinic wpływa niekorzystnie na wygląd, jakość i użyteczność wody. Jeśli chodzi o sytuację w Bałtyku, ich nadmiar sprawia, że światło nie dociera w głąb, a  rośliny żyjące na dnie umierają. - Kiedy z kolei kończy się sezon letni, umierają też sinice. A przez to tworzy się ogromna biomasa, która opada na dno, potem zaczyna gnić i jeszcze bardziej pogarszać warunki - tłumaczył rozmówca Aleksandry i Piotra Stanisławskich. 

A dlaczego sinice mogą zaszkodzić ludziom? - Produkują najrozmaitsze substancje, z których część jest dla człowieka toksyczna. Są szkodliwe dla wątroby i spożycie większej ich ilości będzie powodowało problemy zdrowotne. Mogą też podrażniać skórę - wyliczył dr Kijewski. 

U osób, które napiły się wody z zakwitem lub pływały w kożuchach glonów, mogą pojawić się objawy takie, jak: wysypka na skórze, swędzenie i łzawienie oczu, wymioty, biegunka, goryczka, bóle mięśni i stawów. Dolegliwości mogą wystąpić bezpośrednio lub kilka dni po kąpieli w wodzie, w której był toksyczny zakwit sinic. Co ważne - kontakt z sinicami może być szkodliwy także dla zwierząt. 

Jak walczyć z sinicami?

Walka z sinicami nie jest prosta. Jak mówił gość TOK FM, żeby uporać się z tym zjawiskiem, należy przede wszystkim dbać o ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. Choć, jak zaznaczył, pewne działania podejmowane są już także bardziej lokalnie. Np. w ramach organizacji HELCOM, która zrzesza państwa nadbałtyckie i koordynuje działania zmierzające do ochrony tego morza. 

- Zaleca między innymi unikanie wszelkiej chemii gospodarczej, która zawiera fosfor. Ważna jest też gospodarka wodna w krajach nadbałtyckich. Jeśli będziemy spowalniać bieg rzek, a nie sprawiać, że staną się szybko biegnącymi kanałami, to woda zdąży się oczyścić, zanim do Bałtyku dotrze - zastrzegł też dr Tomasz Kijewski. Doprecyzował, że chodzi np. o rozwijanie terenów podmokłych i przywracanie naturalnego biegu rzekom. - Niestety tendencja w naszym kraju jest na razie odwrotna - skwitował gość TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM