Wyjątkowe odkrycie na dnie Bałtyku. Ekspert: "Morze Bałtyckie jest jak gigantyczne, lodowate muzeum"

Na dnie Bałtyku, w pobliżu niemieckiego miasta Lubeka znaleziono wrak z XVII w. Sensacyjne odkrycie, pozwala wiele dowiedzieć się o życiu ludzi w tamtych czasach. Jak budowano statki, czym handlowano i dlaczego świdrak okrętowy (morski robak) oszczędził drewno statku? O tym wszystkim dziennikarzowi Deutsche Welle opowiada archeolog podwodny Florian Huber.

Co odkryto na dnie Bałtyku? Znalezisko szczególnie cenne dla archeologów

Miasto Lubeka żyje sensacją związaną z unikatowym na skalę światową odkryciem.

"Przy ujściu rzeki Trava do Bałtyku, na głębokości jedenastu metrów odkryto zatopiony statek z epoki hanzeatyckiej, liczący prawie 400 lat, z ponad 150 beczkami na pokładzie" - poinformowała niemiecka stacja Deutsche Welle - "Wrak ma zostać podniesiony z dna"- dodał w rozmowie z rozmowie z rozgłośnią, archeolog podwodny Florian Huber.

Statek pochodzi z końca XVII-wiecznego czasu rozkwitu Związku Hanzeatyckiego. To związek średniowiecznych kupców i miast handlowych Europy. Z polskich miast do "Hanzy" należał także Gdańsk. "Nie znamy zbyt wielu statków z tego okresu" — podkreślił Florian Huber.

Jaką historię opowiada wrak z dna Bałtyku? Ekspert: Morze Bałtyckie jest jak ogromne lodowe muzeum

Badanie wraku dostarczy wielu cennych, nieznanych dotąd informacji. Pozwoli odpowiedzieć na pytanie, nie tylko jak budowano wtedy statki, ale też, jaka technologia była wykorzystywana właśnie w tym okresie, i na tym terenie.

Wrak zawiera też ciekawy ładunek, który będzie poddany badaniom. To 150 beczek z towarami, którymi handlowano 400 lat temu.

"Morze Bałtyckie jest jak ogromne lodowe muzeum — powiedział ekspert i porównał je do lodówki, która konserwuje wszystko, co do niej wpadnie.

To dlatego, że może jest zimne i ciemne.

"Często dobrze zachowane jest nie tylko drewno, z którego budowano kiedyś statki, ale i ładunki, w tym pozostałości skóry i tekstyliów — mówił w rozmowie Florian Huber. Ekspert wyliczał, że w beczkach odnajdywanych we wrakach tyku w Bałtyku można znaleźć sztokfisz (suszone ryby), wino czy piwo. W beczkach z wraku z Lubeki znaleziono także wapno palone — ważny materiał budowlany z tamtych czasów.

Robak, który zagraża wrakom. Statek z dna Bałtyku musi być chroniony

Badacz wyjaśnił dziennikarzowi Deutsche Welle, co spowodowało, że wrak przetrwał 400 lat w tak dobrym stanie. Ważne jest to, że Bałtyk — o temperaturze wody od 2 do 20 st. C — dobrze konserwuje, bo panuje w nim chłód i ciemność. Do tego nie jest morzem mocno zasolonym, a największy wróg starych wraków — świdrak okrętowy (Teredo navalis) - lubi bardzo słoną wodę, bogatą w tlen.

"Na dnie Bałtyku są takie wraki, które mają po dwieście, trzysta, czterysta czy pięćset lat — i nadal stoją pionowo z masztami. To jest unikalne w skali światowej — wyjaśnił Huber.

Jednak — jak wyjaśnił ekspert — to wody wschodniego Bałtyku są najbezpieczniejsze dla podobnych znalezisk, bo tam woda jest niemal słodka. W okolicach Lubeki woda zawiera większe stężenie soli i na wraku zauważono już ślady świdraka.

Statek musi być chroniony i zachowany, ponieważ jest klasyfikowany jako "unikalne i wybitne znalezisko dla historii i archeologii zachodniego Bałtyku — ogłosiły władze miasta Lubeka.

DOSTĘP PREMIUM