Przyjaciele z "trzódki" wspominają Tomasza Wołka. "Gdy Jacek kończył zadawać pytanie, on już był w drugim zdaniu odpowiedzi"

- Była w nim, poza skłonnością konserwatywno-narodową, empatyczna przyzwoitość i silna wola uczciwości. Jego ewolucje, poszukiwania, odwaga w latach 80., a także odwaga rewizji własnych decyzji to było coś niesamowitego. Był też sprawnym analitykiem. Z jego analizami w piątkowych porankach można było się nie zgadzać, ale one coś wnosiły - wspominał Jacek Żakowski zmarłego Tomasza Wołka, publicystę, działacza opozycji w PRL i członka "trzódki" znanej z "Poranka Radia TOK FM". Dziennikarz miał 74 lata.
Zobacz wideo

Od 19 lat można go było słuchać w piątkowych wydaniach audycji "Poranek Radia TOK FM". W wieku 74 lat zmarł Tomasz Wołek, publicysta i działacz opozycji w PRL. Wołek był stałym komentatorem programów Jacka Żakowskiego, który w programie "Teraz na poważnie" wspominał starszego kolegę po fachu. - Dobry, uczciwy, porządny, empatyczny i przede wszystkim potrafił przyznać się do błędu - mówił Żakowski. 

"Zobaczył, że po stronie, z którą się związał, jest zło"

Gość Mikołaja Lizuta odwołał się tu do cyklu artykułów "Wakacje z agentem". W lipcu 1997 r. "Życie", którym kierował Wołek, napisało, że w 1994 r. Kwaśniewski (wtedy szef Klubu Parlamentarnego SLD) spędził wakacje w tym samym ośrodku wypoczynkowym co agent KGB Władimir Ałganow i że byli tam razem widywani. Fotografie Kwaśniewskiego i Ałganowa opatrzono wspólnym tytułem "Koledzy z plaży". Kwaśniewski wytoczył "Życiu" proces cywilny o naruszenie dobrego imienia. W 2000 r. sąd orzekł, że przedstawione przez "Życie" dowody nie uprawniały gazety do napisania, że Kwaśniewski był w ośrodku w tym czasie co Ałganow i że się z nim kontaktował. Uznał, że dziennikarze, zbierając materiały, zachowali "należytą staranność", ale wykorzystując je, nie dochowali rzetelności.

Po latach publicysta skierował do Kwaśniewskiego przeprosiny. - O ilu redaktorach można tak powiedzieć w Polsce? - zapytał Jacek Żakowski. - Gdy Tomek się pomylił, potrafił się do tego przyznać, wyciągnąć wnioski. Po sprawie Ałganowa ewolucja Tomka, którą obserwowaliśmy, zaczęła mieć charakter polityczny. Zobaczył, że po stronie, z którą się związał, jest zło - mówił w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

- Była w nim, poza skłonnością konserwatywno-narodową, empatyczna przyzwoitość i silna wola uczciwości. Jego ewolucje, poszukiwania, odwaga w latach 80., a także odwaga rewizji własnych decyzji - to było coś niesamowitego. Był też sprawnym analitykiem. Z jego analizami w piątkowe poranki można było się nie zgadzać, ale one coś wnosiły - podsumował.

"Gdy Jacek Żakowski kończył zadawać pytanie, Tomek już był w drugim zdaniu odpowiedzi"

O Tomaszu Wołku mówił także inny członek "trzódki: w piątkowym "Poranku Radia TOK FM" - Wiesław Władyka, publicysta, historyk i dziennikarz "Polityki". - Dobry przyjaciel, intelektualista, kolorowy człowiek - mówił Władyka.  – Był człowiekiem kolorowym, niezależnym i niepodległym. Jego poglądy ewoluowały. Zaczynał od miłości do generała Franco, a w ostatnich audycjach śmiał się, że za chwilę będzie komunistą. Będzie mi brakowało jego refleksu. Gdy Jacek Żakowski kończył zadawać pytanie, Tomek już był w drugim zdaniu odpowiedzi – opowiadał Władyka.

Przypominał, że Wołek miał bardzo jasne i klarowne oceny obecnej polityki polskich władz. – Radykalizm i zdecydowane poglądy w sprawie dzisiejszej sytuacji politycznej były znakowe dla niego. Był nieubłaganym krytykiem władzy po 2015 roku. Brzmiał jednoznacznie i klarownie – wspominał przyjaciela publicysta "Polityki".

DOSTĘP PREMIUM