Jaką grę prowadzi Marian Banaś? Bianka Mikołajewska o rozczarowującym raporcie NIK-u

- Ogłaszając raport w sprawie wyborów kopertowych Marian Banaś prowadzi jakąś grę - oceniła w TOK FM Bianka Mikołajewska. Zdaniem dziennikarki OKO.press raport NIK jest spóźniony, a zawiadomienia do prokuratury tylko na szefów Poczty Polskiej i Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych - rozczarowujące.
Zobacz wideo

Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła wnioski ze swojego raportu dotyczącego organizacji wyborów kopertowych. Z ustaleń NIK- u wynika, że premier Mateusz Morawiecki nie mógł zlecić Poczcie Polskiej przygotowań do głosowania, które miało odbyć się 10 maja 2020 roku. - W okresie od 16 kwietnia do 9 maja jedyną uprawnioną jednostką do organizacji wyborów była Państwowa Komisja Wyborcza. Zorganizowanie wyborów na podstawie decyzji administracyjnej nie powinno mieć miejsca i było pozbawione podstaw prawnych - argumentował prezes NIK Marian Banaś.

Przypomnijmy, że w kwietniu 2020 roku Poczta Polska zaczęła szykować się do głosowania. Firmie przekazano ponad 70 mln złotych na te działania, a koordynował je wicepremier-minister aktywów Jacek Sasin; np. wydrukowano karty do głosowania.

Prezes NIK ogłosił, że na razie do prokuratury skierowano dwa zgłoszenia, dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez szefów Poczty Polskiej i Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Zdaniem Bianki Mikołajewskiej z Oko.press to rozczarowujący ruch Mariana Banasia. - Mówił, że właściwie szefowie tych instytucji mają ponieść konsekwencje prawne tego, że zostali zmuszeni do działań. To premier podjął decyzje – komentowała dziennikarka w TOK FM.  - Powiedzmy sobie szczerze: jeśli premier podejmuje decyzje, nie mając po temu żadnych podstaw prawnych, a te decyzje pociągają za sobą konsekwencje finansowe: pieniądze idą w błoto, bo karty do głosowania muszą iść na przemiał, to już w tym momencie są ważne podstawy prawne, żeby złożyć zawiadomienie – oceniła rozmówczyni Mikołaja Lizuta.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Dlaczego NIK zwleka?

Mikołajewska uważa, że zawiadomienia do prokuratury powinny zostać złożone już wcześniej, bo - jak przypomniała - o sprawie nielegalnych wyborów kopertowych media pisały już rok temu. Bo praktycznie zaraz po tym, jak rządzący ujawnili, że rozważają organizację głosowania korespondencyjnego, dziennikarze i eksperci alarmowali, że nie ma podstaw prawnych, które pozwalają rządzącym na takie działania.

Jak stwierdziła, Marian Banaś "prowadzi jakąś grę", kierując z tak dużym opóźnieniem i tylko dwa zawiadomienia do prokuratury. - Jeżeli urzędujący premier podejmuje decyzje, nie mając podstaw prawnych, te decyzje pociągają nakłady finansowe, pieniądze idą w błoto, bo wydrukowane karty do głosowania muszą iść na przemiał, to naprawdę są poważne podstawy prawne, żeby złożyć zawiadomienie (do prokuratury - red.) - argumentowała dziennikarka OKO.press.

Działań prezesa NIK i samej Izby nie sposób nie połączyć z osobistymi kłopotami Banasia i jego rodziny. Od dawna toczą się przecież postępowania dotyczące m.in. oświadczeń majątkowych i deklaracji podatkowych obecnego prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

Mikołaj Lizut przypomniał, że Marian Banaś jest praktycznie nieusuwalny. Ma też możliwości, by - jak mówił dziennikarz - odegrać na partii rządzącej. Dziś, mówiąc podczas konferencji o policji, która pojawiła się rano w domach rodziny Banasiów, bo otrzymała informację, że Jakub Banaś chce popełnić samobójstwo oraz o niedawnej ewakuacji w siedzibach Izby z powodu alarmów bombowych, stwierdził, że dziennikarze sami powinni ocenić ten zbieg okoliczności.

- Nie podoba mi się to, że Najwyższa Izba Kontroli jest wmieszana w prywatne problemy Mariana Banasia i jego syna - podsumowała Bianka Mikołajewska, wiceszefowa OKO.press.

DOSTĘP PREMIUM