Wielgosz: To Izrael jest dzisiaj agresorem, prawdziwy strach czują Palestyńczycy ze Strefy Gazy

- Izrael ma poczucie kompletnej bezkarności, bo jest protegowanym Stanów Zjednoczonych. Można powiedzieć, że okupację palestyńskich terytoriów finansują USA - mówił Przemysław Wielgosz, wydawca i redaktor naczelny polskiej wersji "Le Monde Diplomatique".
Zobacz wideo

Od ubiegłego tygodnia trwa wzajemny ostrzał prowadzony przez siły Hamasu i wojska Izraela. Od początku konfliktu po stronie palestyńskiej zginęło już 212 osób, w tym 61 dzieci. W atakach rakietowych prowadzonych przez palestyńskich radykałów zginęło 10 Izraelczyków.

Sprawę zaostrzającego się konfliktu skomentował w TOK FM Przemysław Wielgosz, wydawca i redaktor naczelny polskiej wersji "Le Monde Diplomatique". Tłumaczył, dlaczego w tym sporze stoi po stronie Palestyńczyków. - W ten sam sposób popieram Ukraińców przeciw polityce rosyjskiej na Krymie i Donbasie. Z tego samego powodu solidaryzuję się ze społecznością w dawnej Birmie, która jest represjonowana na wszelkie sposoby przez władze birmańskie. To jest zwykła solidarność z uciskanymi - mówił.

Prowadząca audycję "Światopodgląd" Agnieszka Lichnerowicz dopytywała Wielgosza, czy koncentruje się przede wszystkim na tym, po której stronie konfliktu jest więcej cierpienia, a po której agresji, czy też na tym, gdzie jest więcej racji. Dziennikarz odpowiedział, że chodzi o cierpienie, ale także o prawo międzynarodowe.

- Na jego gruncie jest oczywiste, że to Izrael jest dzisiaj agresorem, ponieważ jest okupantem całego terytorium palestyńskiego, także tego, które formalnie nazywa się Autonomią Palestyńską, a które jest tak naprawdę autonomią iluzoryczną. Zarówno jej władze, jak i siły bezpieczeństwa nie mają żadnej kontroli nad terytorium, zasobami ani granicami. Izrael okupuje Palestyńczyków, odmawia im praw, podporządkowuje ich reżimom, które ich dyskryminują i szykanują. Dopuszcza się wobec nich do systematycznej przemocy i gwałcenia wszystkich praw człowieka – oceniał.

Izraelska walka o przeżycie

Lichnerowicz przypomniała, że w tym roku pojawiły się dwa duże raporty – izraelskiej organizacji B'tselem i Human Rights Watch - które zarzucają władzom izraelskim politykę apartheidu. Ale jak zauważyła prowadząca audycję, Izrael też walczy o przeżycie, bo sytuacja w regionie była taka, że wiele tamtejszych krajów dążyło do zniszczenia tego państwa.

Przemysław Wielgosz zauważył, że to dwie różne kwestie. Jedną jest kwestia konfliktu izraelsko-arabskiego. - Okupacja Palestyny to nie to samo, co konflikt Izraela z innymi krajami arabskimi. One mają własną politykę, w której czasami pojawia się kwestia palestyńska jako narzędzie legitymizacji aspiracji międzynarodowych. Ale w żadnym razie nie można powiedzieć, żeby kraje arabskie były solidarne z Palestyńczykami. Bardzo często traktowały ich tak samo jak Izrael albo gorzej - tłumaczył.

Natomiast druga kwestia to wspomniany przez Wielgosza problem okupacji Palestyny przez Izrael i jego polityka "kolonizacji terytoriów palestyńskich, grabieży zasobów wodnych, ziemi uprawnej, wyburzania domów palestyńskich". - Ta eskalacja konfliktu, z którą mamy dziś do czynienia, to tylko wierzchołek góry lodowej widoczny dla mediów światowych. Najważniejsze jest to, co dzieje się pod powierzchnią, czyli to, co dzieje się na co dzień na terytoriach okupowanych, w Strefie Gazy, Jerozolimie, ale także w samym Izraelu, gdzie prawie półtoramilionowa mniejszość palestyńska jest dyskryminowana na różne sposoby – mówił.

Lichnerowicz przypominała, że konflikt trwa od dekad i jest wielowarstwowy. Zdaniem Wielgosza okupacja jest wynikiem przede wszystkim tego, że "Izrael ma poczucie kompletnej bezkarności'. - Bo jest protegowanym Stanów Zjednoczonych, które uważają Izrael za dobry punkt oparcia dla swojej polityki w strategicznym regionie, jakim jest Bliski Wschód. I USA transferują co roku ponad 3 mld dolarów pomocy bezzwrotnej, którą Izrael wydaje na utrzymanie okupacji. Można powiedzieć, że okupację finansują USA. To sytuacja, która demoralizuje rządzących w Izraelu, bo przekazuje im czytelny sygnał, że mogą sobie pozwolić na znacznie więcej niż inni - ocenił.

Izrael broni się, przekonując, że musi się bronić, bo jego istnienie wciąż podważają niektórzy przywódcy i organizacje zbrojne w regionie. - Myślę, że prawdziwy strach czują Palestyńczycy ze Strefy Gazy. To strach o przetrwanie – spuentował Wielgosz.

DOSTĘP PREMIUM