Działaczka związkowa zwolniona z Amazona: Za nasz niesamowity wysiłek dostajemy cukierki i t-shirty

Black Firday stał się symbolem, ale także w okresie świątecznym pracownicy takich firm jak Amazon pracują na najwyższych obrotach. Znacznie więcej niż 40 godzin w tygodniu. Często zmusza się nas do tego, żebyśmy łamali przepisy prawa i higieny pracy, bo paczki muszą być wysłane, a towar sprzedany. Każe nam się bić rekordy kolejnych wysyłek sprzedaży - mówiła w TOK FM zwolniona z Amazona działaczka związkowa.
Zobacz wideo

Maria (Magda) Malinowska pracowała w siedzibie globalnego giganta – Amazona – w podpoznańskich Sadach od sześciu lat. Od ponad pięciu jest członkinią związkowej komisji Inicjatywy Pracowniczej przy Amazonie. Jak informowała poznańska "Wyborcza", kobieta została zwolniona dyscyplinarnie na początku listopada. - "Stało się to po naszym tekście z 19 października, w którym Malinowska opowiadała o warunkach pracy w Amazonie, wyśrubowanych normach. Tekst powstał po tym, jak na terenie zakładu we wrześniu tego roku zmarł 49-letni mężczyzna, Dariusz. Był kolegą z pracy Marii" - czytamy w "GW". 

Amerykański gigant w swoim oświadczeniu podkreśla, że działaczka zachowała się w sposób lekceważący i niezgodny z obowiązującymi standardami. Według doniesień medialnych miała filmować moment, w którym wynoszony był pracownik firmy, który zmarł podczas wykonywania obowiązków.

- Te zarzuty są surrealistyczne – komentuje działaczka w audycji "Światopogląd" na antenie TOK FM. Wyjaśnia, że niczego nie filmowała, a po prostu wyszła na firmowy parking z telefonem, żeby zadzwonić do prawnika związku. W tym samym czasie z magazynu wynoszono ciało zmarłego pracownika. - Jednak z jakichś przyczyn Amazon mnie zwolnił. Zrobili to, mimo że jestem społecznym inspektorem pracy. Posiadam ochronę związkową. Sam powód jest absurdalny. Nie wiemy, dlaczego teraz zależało im na zwolnieniu mnie - przekonuje gościni TOK FM. 

Jednocześnie podkreśla, że polskie państwo niedostatecznie chroni związkowców. - Polskie realia są dramatyczne. Wygram ten proces, ale co z tego, skoro przez wiele lat nie będzie mnie w zakładzie pracy, bo tyle trwają sprawy sądowe. Dodatkowo, jeśli sąd nie przywróci mnie do pracy, tylko zasądzi wypłatę przez Amazona odszkodowania, to dostanę śmieszne pieniądze - trzy pensje. Przy naszych zarobkach to będzie kilka tysięcy złotych kary dla Amazona - podkreśla Magda Malinowska, zwolniona działaczka z Inicjatywy Pracowniczej.

Black Friday. "Produkujemy i wysyłamy towary, na które nas później nie stać"

Magda Malinowska mówiła w audycji "Światopogląd" także o realiach pracy w magazynach wysyłkowych w Black Friday. - Ten dzień stał się symbolem, ale także w okresie świątecznym pracownicy takich firm jak Amazon pracują na najwyższych obrotach. Znacznie więcej niż 40 godzin w tygodniu. Często zmusza się nas do tego, żebyśmy łamali przepisy prawa i higieny pracy, bo paczki muszą być wysłane, a towar sprzedany. Każe nam się bić rekordy kolejnych wysyłek sprzedaży - opowiadała.

- My, pracownicy, nic z tego nie mamy, cierpimy na ogromne przemęczenie, nie mamy kontaktu ze swoimi bliskimi, rodzinami - dodaje Magda Malinowska. Jednocześnie zwraca uwagę, że zyski trafiają do kieszeni nielicznych. - My najczęściej w ten dzień, za nasz niesamowity wysiłek, dostajemy cukierki, t-shirty. Nigdy nie dostaliśmy jakiejś premii – podkreśla.

Magda Malinowska nie krytykuje jednak tych, którzy korzystają z promocji w Black Friday. - Produkujemy czy wysyłamy produkty, na które nas później nie stać. I to jest dzień, w którym czasami możemy zakupić rzeczy, których potrzebujemy - wskazuje. I dodaje: - Z jednej strony nie płaci się pracownikom tak, aby na co dzień mogli zaspokajać swoje potrzeby, a potem tworzy takie dni promocji, w których wszyscy wyrywają się, żeby zdobyć towary.

DOSTĘP PREMIUM