"Na pewno Wam tego nie zapomnimy" - Agnieszka Ziółkowska po kontrowersyjnej debacie senatorów o in vitro

- Myślicie, że kłamstwa, manipulacje i pogardliwe, uwłaczające słowa jakie wypowiadacie w debacie publicznej o ludziach poczętych dzięki in vitro oraz ich rodzicach trafiają w próżnię? - pyta retorycznie pierwsza polska osoba urodzona metodą in vitro w swoim liście otwartym do prawicy i Kościoła.

Agnieszka Ziółkowska, najstarsze dziecko w Polsce urodzone metodą in vitro, aktywistka i publicystka, napisała swój list w reakcji na debatę nt. ustawy dotyczącej leczenia bezpłodności, która odbyła się w Senacie . Nawiązuje w nim do języka, jakim w dyskusji posługiwali się prawicowi senatorzy. Według niej określenia, których używali niektórzy politycy piętnowały osoby urodzone metodą in vitro.

- Wy wszyscy źli, kłamliwi ludzie, którzy zajmujecie się rozpętywaniem kampanii nienawiści i pogardy, wobec nas, wobec osób homoseksualnych. pamiętajcie, że macie krew na rękach Dominika z Bieżunia. Pamiętajcie, że my jesteśmy, czytamy i słyszymy, i że na pewno Wam tego nie zapomnimy - napisała. Ziółkowska nawiązała do śmierci Dominika z Bieżunia - 14-latka, który popełnił samobójstwo przez homofobiczne zachowania uczniów jego szkoły. Zdaniem publicystki osoby urodzone dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu mogą być ofiarami podobnie dyskryminujących komentarzy, właśnie przez to, że jest na nie przyzwolenie w debacie publicznej: - Jeśli macie choć cień ludzkiej empatii, to pamiętajcie, że jeśli ktokolwiek będzie cierpiał i miał problem z tego powodu, że urodził się dzięki in vitro, to przez was. A jeśli dojdzie do tragedii z tego powodu jak w Bieżuniu to krew będzie na Waszych rękach - stwierdziła.

Hodorowicz (PO):"In vitro sprowadza człowieka do roli produktu"

W czasie środowej debaty, która trwała przez 14 godzin, prawicowi senatorowie nie przebierali w słowach. Dorota Czudowska z PiS stwierdziła, że zapłodnienie pozaustrojowe jest uprzedmiotowieniem mężczyzn, bo wymusza na nich onanizm. Natomiast Stanisław Hodorowicz powiedział, że stosowanie metody in vitro sprowadza człowieka do roli produktu i pozbawia go "atrybutu cudu natury".

Senacka komisja zdrowia opowiedziała się za odrzuceniem ustawy o leczeniu niepłodności. Wniosek poparło 4 senatorów; jeden był przeciwko; 5 - wstrzymało się od głosu. Stąd też nie rozpatrywała zgłoszonych przez senatorów poprawek. Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz spodziewa się, że ustawa zostanie przyjęta przez Senat. Senatorowie będą głosować dzisiaj.

Ustawę o leczeniu in vitro Sejm uchwalił pod koniec czerwca. Daje ona prawo do korzystania z niej małżeństwom i osobom we wspólnym pożyciu, potwierdzonym oświadczeniem. Metoda in vitro jako terapia będzie mogła być podejmowana po okresie rok stosowania innych metod leczenia bez widocznych skutków. Ustawa pozwala na dawstwo zarodków i zabrania tworzenia ich w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie. W ustawie zakazano niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju, za co będzie groziła kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

DOSTĘP PREMIUM