Makowski: Kościół traci najbardziej nie wtedy, gdy jest atakowany. Ale gdy jego przesłanie staje się obojętne

Kto jest największym zagrożeniem dla Kościoła? Ateiści? "Lewactwo"? Nie.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas - Czy katolicyzm w Polsce jest zagrożony? Czy u bram kościołów stoją zastępy ateistów, chcących zepchnąć wiarę do zakrystii? Czy w Polsce rozrasta się, by użyć prawicowej obelgi rzucanej z częstotliwością wystrzału karabinu maszynowego, "lewactwo", które zionie nienawiścią do religii? Nie - nic z tych rzeczy. Katolicyzmowi nie zagraża żaden zewnętrzny wróg. Człowiek wierzący w Polsce cieszy się absolutną wolnością w wyznawaniu swojej wiary, praktykowaniu swojego kultu, życia podług swoich przykazań - pisze na swoim blogu Jarosław Makowski, filozof i publicysta.

Jego zdaniem "największym zagrożeniem dla rodzimego katolicyzmu są rozpolitykowani biskupi, sklerykalizowani politycy i stróże katolickiej moralności, którzy najchętniej rozbiliby namioty przed waszymi sypialniami". - Dziś największym zagrożeniem dla katolicyzmu są ci, którzy głośno krzyczą, że są jego samozwańczymi i gorliwymi obrońcami. Zarazem sprowadzają katolicyzm do przesłania, które nie tyle ludzi wyzwala, co pęta, nie tyle prowokuje do myślenia, co przeradza się w marną ideologię, nie tyle ludzi łączy, co dzieli - pisze Makowski i podsumowuje. - Powiedzmy to wprost: Kościół nie wtedy traci znaczenie, gdy jest atakowany, ale traci znaczenie wtedy, gdy głosi przesłanie, które staje się dla ludzi doskonale obojętne.

Cały wpis na blogu autora .

DOSTĘP PREMIUM