Lichocka tłumaczy wejście do polityki: Po Smoleńsku straciłam złudzenia co do systemu III RP

Dziennikarka będzie kandydować w wyborach parlamentarnych z list Prawa i Sprawiedliwości.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Joanna Lichocka, dziennikarka związana ostatnio zawodowo z Telewizją Republika i "Gazetą Polską" będzie kandydować do Sejmu w list Prawa i Sprawiedliwości w okręgu kalisko-leszczyńskim.

Jej decyzja to duże zaskoczenie - zwłaszcza w środowisku - ale jak sama Lichocka tłumaczyła dostała taką propozycję od Jarosława Kaczyńskiego i ją przyjęła.

Dlaczego zdecydowała się na wejście do polityki? - Ta decyzja jest konsekwencją mojej pracy publicystycznej w ciągu ostatnich lat. Zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej straciłem złudzenia co do systemu III RP i bardzo dobitnie i konsekwentnie o tym pisałam - mówi Lichocka w rozmowie z branżowym portalem Wirtualnemedia.pl . - Od dawna mówiłam też, że koniecznie trzeba zmienić ten system. Propozycja Jarosława Kaczyńskiego trafiła w moment, kiedy ta zmiana może się dokonać. Stanie się to także wtedy, gdy zaangażują się w nią różni ludzie, których Polska obchodzi - mówi Lichocka.

Reakcje w środowisku sa różne - od złośliwości i wytykania kreowania się na dziennikarkę "niepokorną" (Tomasz Lis) po zrozumienie: "Droga w tym zawodzie jest jednokierunkowa" (Tomasz Skory).

Dziennikarka natychmiast po upublicznieniu informacji o starcie w wyborach zrezygnowała z zasiadania we władzach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz rozpoczęła urlop w Telewizji Republika. Deklaruje jednak, że nie będzie rezygnować z publikowania tekstów publicystycznych w ''Gazecie Polskiej''.

Więcej piszą o tym Wirtualne Media .

DOSTĘP PREMIUM