"Wyborcza gra kryzysem humanitarnym. Jak zabawa w zgniłe jajo"

"Gry polityków w związku z imigrantami przypominają mi zabawę w zgniłe jajo, którą umilaliśmy sobie z kolegami czas na przerwach w podstawówce. Tym razem gra polega tym razem na tym, by odium tej decyzji spadło na kogoś innego" - uważa Michał Szułdrzyński. Jako opozycja zyskuje na tym PiS. Zysk w czasie walki wyborczej może być bardzo opłacalny.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Temat uchodźców przyćmił inne problemy, wiodące do tej pory w kampanii wyborczej. Partnerem w dyskusji jest dla Brukseli jest rzecz jasna rząd. To Ewie Kopacz i jej ministrom przyjdzie decydować, ilu ostatecznie uchodźców przyjmie Polska.

"W interesie opozycji jest to, by premier zostawiona była sama sobie z tą sprawą tuż przed wyborami parlamentarnymi. Podobną strategię przyjął prezydent. Andrzej Duda krytykuje UE, która siłą chce Polsce narzucić obowiązkową kwotę uchodźców. Nie podejmuje zarazem żadnych kroków, które mogłyby sprawić, że to on będzie kojarzony ze zgodą na przyjęcie ich do Polski" - napisał Michał Szułdrzyński w "Rzeczpospolitej".

Z punktu widzenia gry wyborczej taka postawa może być opłacalna. Ale od problemu de facto uciec się nie da.

Zdaniem publicysty, "na dłuższą metę takie działanie może się okazać szkodliwe". "I dla Polski, i dla PiS, i dla Andrzeja Dudy. Decyzję o uchodźcach należy podjąć świadomie. Pytanie, czy powinien to robić wyłącznie odchodzący (jeśli wierzyć sondażom) rząd" - zastanawia się Szułdrzyński.

I sugeruje, że najbardziej na grze "w zgniłe jajo" może stracić prezydent Andrzej Duda. Wygrał wybory powtarzając między innymi, że "chce być aktywniejszy w sprawach bezpieczeństwa".

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM