Lis: Mieliśmy wybór. Albo cywilizowany Zachód, albo ksenofobiczny Wschód i pieski Putina

Tomasz Lis obrazowo nazwał alternatywę, przed jaką stała Polska ws. uchodźców. - Dylemat rzeczywiście był taki: czy zapisujemy się do cywilizowanego Zachodu czy ksenofobicznego Wschodu. I cieszę się, że wolimy być z Zachodem niż populistami i pieskami Putina, którzy w różnych sprawach, jak Gruzja i Ukraina, wystawiali nas do wiatru bez mrugnięcia okiem. Zwolnili nas z lojalności całkowicie - wskazywał redaktor naczelny ?Newsweeka?.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasPublicyści w Poranku Radia TOK FM stwierdzili zgodnie, że przyjmując uchodźców, Polska w ostatniej chwili "wyciągnęła łeb spod topora". Bo bezwzględne weto w sprawie imigrantów byłoby politycznym, wizerunkowym samobójstwem.

"Zachowaliśmy się jak duże, europejskie państwo? Totalna bzdura. Wstyd, Polsko" [BLOG] >>>

Tomasz Lis jednocześnie przyznał, że postawa Niemiec w całej sprawie była "wybitnie nieprzyzwoita". Publicysta uznał za "nieeleganckie" groźby Niemiec, jakoby odmowa przyjęcia uchodźców miała się skończyć jakimiś nieprzyjemnościami ze strony UE. - Niemcy zachowywali się jak dysponenci Unii - wskazywał Lis.

DOSTĘP PREMIUM