Kampania wyborcza to dla Tyma koszmar. "Pisowskie wiedźmy i platformiane topielice chwytają szponami"

"Pisowskie wiedźmy i platformiane topielice szponami za łeb łysy mnie chwytają i bujdami obietnic mamią. Coraz więcej tych straszydeł" - opisuje kampanię wyborczą Stanisław Tym w "Polityce".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasKampania wyborcza musi być dla Stanisława Tyma traumatycznym przeżyciem. Opisuje ją w "Polityce" jako zjazd - na własnym tyłku - ze szklanej góry. "Świst powietrza taki, że uszy urywa" - podkreśla. A zbocze osnute jest mgłą, coraz gęstszą, z której wyłaniają się "zjawy ryjaste" szerząc zęby. "Pisowskie wiedźmy i platformiane topielice szponami za łeb łysy mnie chwytają i bujdami obietnic mamią. Coraz więcej tych straszydeł" - pisze publicysta.

Niemiec zły, Niemiec dobry

I tak Tym nadziwić się nie może stwierdzeniom jednej ze zjaw, Jarosława Kaczyńskiego. W Poznaniu mówił, że to Polacy jako pierwsi stawili opór niemieckiemu hitleryzmowi, czyli po prostu Niemcom. I, jak zauważa Tym, dziś także trzeba stawiać im opór, bo ci sami Niemcy rządzić chcą całą Unią Europejską. Po chwili jednak Niemcy stają się wzorem i przykładem, bowiem prezes PiS stwierdził, że przeciętny Polak powinien być w takiej sytuacji ekonomicznej jak przeciętny Niemiec.

A to nie wszystko. Tym zwrócił też uwagę na często powtarzane przez PiS słowa o rozkładzie państwa. Jaka jest rada? Zmiana złego prawa, ale nie według zachodnich wzorów, gdyż "to, co się sprawdziło w krajach, w których demokracja jest dużo bardziej ugruntowana, w Polsce się po prostu nie da przeprowadzić" - mówił Jarosław Kaczyński. Zdaniem prezesa PiS wrócić należy do "naszych rozwiązań". "Naszych, to znaczy jakich?" - dziwi się Tym. "Tych ze Zbigniewem Ziobrą, Mariuszem Kamińskim i Antonim Macierewiczem? A poza tym, drodzy panowie, demokracja to taka dama, że im starsza, tym bardziej sexy" - kwituje.

Więcej w "Polityce" >>>

DOSTĘP PREMIUM