Ekspert: dzieci boją się hejtu w internecie. "Pornografia zagrożeniem? Mówią, że jest największe. Ale czy tak myślą?"

Dzieci bardzo boją się tzw. hejtu w internecie, czyli nieuzasadnionej krytyki obliczonej na wyśmianie czy upokorzenie. Bywa, że rezygnują z aktywności w sieci - mówi PAP Martyna Różycka z zespołu Dyżurnet.pl. Podkreśla, że dzieci nie potrafią sobie radzić z takimi atakami.

Zespół Dyżurnet.pl jest punktem kontaktowym reagującym na anonimowe zgłoszenia internautów o występowaniu w sieci treści zabronionych prawem, takich jak materiały przedstawiające seksualne wykorzystanie dzieci, czy treści o charakterze rasistowskim i ksenofobicznym.

Jak podkreśliła Różycka, podczas badań najmłodsi użytkownicy internetu jako największe ich zdaniem zagrożenie w sieci wskazują pornografię. - Wydaje nam się jednak, że mówią tak, bo usłyszały o tym w mediach albo od rodziców. Tak samo odpowiadają podczas warsztatów i dopiero dopytywane o to, czego oni się najbardziej boją, przyznają, że najbardziej się boją hejtu, czyli niczym nieuzasadnionej krytyki obliczonej na wyśmianie czy upokorzenie - powiedziała Różycka.

Bez "lajka"

Dodała, że dzieci obawiają się np. tego, iż po wrzuceniu swoich zdjęć do sieci, czy nagraniu filmiku i umieszczeniu go na swoim kanale "zaleje" je fala hejtu. - Boją się, że pod zdjęciem czy filmem pojawią się komentarze, atakujące ich, wyśmiewające czy nawet upokarzające - wskazała.

Podkreśliła, że dzieci nie potrafią sobie poradzić z takimi atakami. - Mają pewne pomysły, np. odpowiadają hejtem na hejt albo starają się ignorować takie zachowania, ale bardzo często po pewnym czasie zaprzestają swojej działalności w sieci. A przecież nie to chodzi. Nam zależy na tym, aby kontynuowały swoje działania, tworzyły i dzieliły się z innymi i jednocześnie były odporne na takie zachowania - zaznaczyła Różycka.

Ważną rolę w pomocy dzieciom mogą odegrać rodzice. Jak wskazała Różycka, pomoc dzieciom powinna zacząć się nie w momencie pojawienia się takich ataków, ale wcześniej. - Uczmy, również w szkole, czym jest dyskusja, szanowanie drugiej strony, nawet jeśli nie do końca się z nią zgadzamy, jak powinna wyglądać merytoryczna dyskusja - podkreśliła.

Dzieci patrzą na rodziców

Dodała, że także zachowanie rodziców ma wpływ na dzieci. - Bądźmy dobrym przykładem - jeśli sami uczestniczymy w hejcie przeciwko politykom, mniejszościom narodowym, to nie dziwmy się, że dzieci nie potrafią argumentować - dodała. Ekspertka zwróciła także uwagę, że hejt jest szerzony przez same media. - W najpopularniejszych portalach są galerie zatytułowane "z nich śmieje się cały internet", "największa wpadka" itp. Co pokazuje, że można i wręcz należy śmiać się z czyjegoś niefortunnego zdjęcia, zachowania czy wypadku - wskazała.

Dodała, że powstają też całe serwisy, które żerują na hejcie i cyberprzemocy. - Kolekcjonowane są zdjęcia, które często tylko przez wyjęcie ich z kontekstu mogą być inaczej interpretowane. Przykładem może być zdjęcie umalowanych i ubranych w sukienki chłopców, którzy przebrali się na bal przebierańców. Takie zdjęcie bez kontekstu jest świetną pożywką dla hejterów - powiedziała Różycka.

Ekspertka podkreśliła, że w sytuacji, kiedy dziecko jest atakowane w sieci, należy przede wszystkim zgłaszać to do moderatorów danej strony. Jeśli dziecko lub osoba dorosła jest ofiarą cyberprzemocy, warto rozważyć podjęcie kroków prawnych i z wydrukowanymi kopiami tekstów zgłosić sprawę organom ścigania czy policji.

Z badań przeprowadzonych przez Fundację Dzieci Niczyje wynika, że 40 proc. młodych ludzi w wieku 14-17 lat spotkało się w internecie z przejawami mowy nienawiści w formie obraźliwych komentarzy czy dyskusji na forach. W grupie wiekowej 16-17 lat odsetek ten wynosił 45 proc. Badanie pokazuje, że osoby, które miały kontakt z przekazami pełnymi nienawiści w sieci, wykazywały większą skłonność do depresji lub zachowań lękowych.(PAP)

DOSTĘP PREMIUM