Jeszcze raz o 500 zł na dziecko. Poseł PiS: Dzieci to też inwestycja w państwo, bo będą w przyszłości płacić na nasze emerytury

- Rodzinie należy zrekompensować część wydatków, które wiążą się z wychowywaniem dzieci. Dzieci to też inwestycja w państwo, bo będą w przyszłości płacić na nasze emerytury - o mówi typowany na ministra finansów poseł PiS, Henryk Kowalczyk.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Thomas Orchowski, TOK FM: Zacznijmy od najważniejszych postulatów ekonomicznych PiS.

Henryk Kowalczyk: Dla nas najważniejsze są zmiany podatkowe, które stanowią dodatkowe źródło dochodów i uszczelniają system podatkowy. Chodzi o propozycje dotyczące VAT-u i CIT-u. Pracujemy również nad projektem dotyczącym akcyzy. Chciałbym podkreślić, że nie będziemy zwiększać akcyzy. To jest nieskuteczne. Podwyższenie akcyzy na papierosy dwa lata temu spowodowało, że spadły z niej wpływy do budżetu. To jest wręcz zachęta do kontrabandy.

To po kolei. Co z VAT-em?

- Proponujemy zupełnie nową ustawę o podatku VAT. Dzięki niej poprawi się ściągalność podatków i ich spływ. Jednym z najważniejszych elementów ustawy jest wprowadzenie Centralnego Rejestru Podatników, a później - docelowo - Centralnego Rejestru Faktur. Dzięki temu będziemy wiedzieć, czy faktury są od prawdziwych, czy od fikcyjnych firm. Bardzo ważne jest, żeby Urząd Skarbowy - zanim zwróci VAT - był pewien, że zwrot jest należny. Obecnie kontrole są po bardzo długim czasie, przez co są nieskuteczne.

Trzeba też zlikwidować te pomysły, które się nie sprawdziły, m.in. odwrotne obciążenie. Jeżeli ono jest wybiórczo traktowane dla niektórych produktów, to jest także wykorzystywane do wyłudzeń. Kolejna sprawa - znacznie szybsze obciążanie VAT-em towarów z importu. Teraz mamy zbyt długi okres, przez co dochodzi do sytuacji, w której mamy zwrot VAT-u, a nie mamy wpływów.

Obniżycie VAT?

- On sam się obniży. Ustawa, która obecnie obowiązuje, kończy swój żywot 31 grudnia 2016 roku. W 2017 roku 23-procentowa stawka VAT-u spadnie do 22 procent. Zachowujemy deklarację, że w przypadku stawki VAT-u nie będziemy nic robili.

A CIT?

- Chcemy obniżyć CIT dla małych przedsiębiorców do 15 proc. i wliczyć w koszty bieżącego roku wszystkie inwestycje. Trzeba zrezygnować z odpisów amortyzacyjnych, które są teraz. To jest niezwykle ważne, bo wydłużone okresy amortyzacji powodują, że przedsiębiorcy niechętnie garną się do inwestycji Po wprowadzeniu naszych pomysłów przedsiębiorcy będą chętniej inwestować, bo będą wiedzieć, że mogą odliczyć całą inwestycję w kosztach bieżącego roku. Proponujemy również, żeby inwestycje związane z innowacyjnością były zaliczane jako podwójny koszt.

Podatek bankowy?

- Jest bardzo ważny. Na razie mamy dwa projekty, w partii cały czas toczy się dyskusja, który powinniśmy wybrać. Jeden to jest podatek od transakcji, drugi - od aktywów. Rząd wybierze którąś z tych wersji.

A co z supermarketami? Ustawa o podatku od sklepów wielkopowierzchniowych obejmuje - według handlowców - 3/4 polskich placówek handlowych.

- Cały czas toczy się dyskusja, ile metrów kwadratowych ma mieć sklep, żeby podlegał opodatkowaniu. W projekcie zapisane jest 250 m2, ale będziemy jeszcze rozmawiać na ten temat. W dyskusjach pojawia się również limit 400 m2. Na razie projekt ustawy jest jeden, dwie są propozycje jeśli chodzi o skalę opodatkowania - albo wprost 2 procent od obrotu, albo podatek progresywny, czyli rośnie stawka procentowa podatku wraz ze wzrostem obrotów.

To są wszystko propozycje po stronie dochodowej. Co z wydatkami?

- Tutaj naszym sztandarowym projektem jest rodzina 500 plus, czyli 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko. Tę pomoc dostaną wszyscy, niezależnie od dochodów. Rodziny, w których dochód w przeliczeniu na osobę nie przekracza 800 zł dostaną pieniądze także na pierwsze dziecko.

Czy inne ulgi zostaną w takim razie zniesione?

- W naszym projekcie nie planowaliśmy zniesienia ulg podatkowych dla rodzin ani zasiłków rodzinnych. 500 zł to jest dodatek. Rodzinie należy zrekompensować część wydatków, które wiążą się z wychowywaniem dzieci. Dzieci to też inwestycja w państwo, bo będą w przyszłości płacić na nasze emerytury.

A jeśli na taką zapomogę nie pozwoli stan finansów publicznych?

- Na razie nic na to nie wskazuje. Zobaczymy, jak będzie wyglądała realizacja obecnego budżetu, bo dochodzą do nas niepokojące sygnały, że tegoroczny budżet nie jest realizowany w zadowalający sposób po stronie dochodów (niedobory ma w szczególności podatek VAT). My nasze propozycje liczyliśmy na podstawie wykonania budżetu 2014 roku. Rok 2015 jest trochę gorszy, ale mam nadzieję, że nie będzie trzeba robić żadnych korekt w naszym programie.

Zapowiadacie wprowadzenie możliwości wyboru przez ubezpieczonych czy chcą należeć do OFE, czy nie.

- My zawsze głosiliśmy zasadę, że każdy powinien mieć prawo wyboru. Reforma 1998 roku spowodowała, że tylko nieliczni mieli prawo wyboru między ZUS-em a OFE. Tą częścią było - że tak powiem - środkowe pokolenie. Natomiast młodsi byli tam wtłoczeni przymusem. Po iluś latach działania tego systemu widać, czy to było opłacalne. Ludziom powinno dać się rzetelną wiedzę, możliwość wyboru, ale też wycofania się do systemu zusowskiego (oczywiście z kapitałem). Cały czas to podtrzymujemy. Każdy powinien móc przenieść swoje pieniądze z OFE do ZUS-u.

Jak pan skomentuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że rząd mógł zabrać pieniądze z OFE?

- Spadł mi kamień z serca. Bałem się, że TK może stwierdzić niekonstytucyjność przeniesienia części środków OFE i nakaże jej zwrot. To było 150 mld zł! Jeśli nastąpiłaby decyzja o zwrocie tych pieniędzy, mielibyśmy do czynienia z dramatem dla budżetu. Całe szczęście, że tej decyzji nie cofnięto. Trzeba jednak podkreślić, że samo przeniesienie tych pieniędzy było złe. Jeżeli już jednak to zrobiono, skonsumowano te środki, to trybunał wybrał mniejsze zło. Jedna rzecz mi się tylko w orzeczeniu TK nie podoba, tj. zniesienie zakazu reklamy, ale to jest drobiazg.

Ostatnie pytanie, które zadają już panu chyba wszyscy. Czy rozmawiam z przyszłym ministrem finansów?

- Ja już znam na to pytanie odpowiedź, ale z koleżankami i kolegami umówiliśmy się, że nie udzielamy żadnych informacji personalnych dopóki nie ogłosi ich Beata Szydło.

DOSTĘP PREMIUM