Lis zdziwiony biernością Polaków: Walec PiS idzie szybko. A protesty cichutkie, zmiany bezszelestne

"Szybko to idzie. Walec zamieniający liberalną demokrację w demokracji atrapę rozpędził się błyskawicznie" - pisze w "Newsweeku" Tomasz Lis.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasPublicysta zwraca uwagę, że zmiany w istocie przebiegają "przedziwnie bezszelestnie". Przykład? Zmiany w Trybunale Konstytucyjnym. "Protesty w sumie cichutkie, choć na naszych oczach unicestwiana jest kontrola władzy wykonawczej" - dziwi się Lis.

Jakoś żyć trzeba

Publicysta wskazuje, że "może nic się nie zmienia, skoro mało kto się burzy?". I podaje przykłady tych, którzy nie protestują, choć być może powinni. Biznesmena, który pozytywnie ocenia pomysły nowej władzy mówiąc, że woli mieć święty spokój. Naukowca, który przed wejściem do radiowego studia zastrzega, że będzie łagodny, bo czeka na "belwederską profesurę". Byłego polityka, niegdyś wobec obecnego rządu ostrego, dziś nadzwyczaj łagodnego, bo "jakoś żyć trzeba".

"Jedni ucieszą się z 500 zł, inni z obniżenia wieku emerytalnego, jeszcze inni z igrzysk - poniżania wrogów nowej władzy, odbierania im czci i godności, może i wolności, okaże się. Ale spokojnie, uczciwi nie mają się czego bać" - zaznacza Lis, opisując przyczyny braku protestów wobec nowej władzy.

Publicysta podkreśla, że "mrok nie zapadł w efekcie aktu gwałtu". Czytamy, że "mrok trwać będzie rolą sejmowej większości, z błogosławieństwem naczelnika i za przyzwoleniem większości narodu".

Cały tekst w najnowszym "Newsweeku" >>>

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM