"Jak kogoś zapytać, czy jest przekupny, to będzie oburzony. Ale sprzedaż głosu za pięć stów?"

"Naród polski, przynajmniej jego część, dał się wyprowadzić w pole jak dziecko. Kiedy pp. Duda i Szydło odmieniali przez wszystkie przypadki słowa "zgoda, jedność, razem i wspólnie", większość wyborców zamiast puknąć się w czoło i pomyśleć "zgoda - z kim?", sięgała jak lunatycy po listę nr 1" - ocenia Daniel Passent. I przyznaje, że pod rządami PiS, "felietonista ma żniwo jak śmierć w czasie cholery".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas "Kiedy przyszła premier Szydło zapewniała, że nie wilk tylko baranek będzie ministrem obrony, elektorat odetchnął z ulgą i postawił na jedynkę" - napisał Passent w najnowszym wydaniu tygodnika "Polityka".

Zdaniem publicysty, dla części wyborców atrakcyjne okazały się zupełnie inne obietnice - te dotyczące benefitów dla obywateli. "Pięćset złotych piechotą nie chodzi. Jak kogoś zapytać, czy jest przekupny, to będzie oburzony. Ale sprzedaż głosu za pięć stów? Czemu nie? - wszak to dla dobra dziecka" - napisał felietonista tygodnika "Polityka".

"Żniwo jak śmierć w czasie cholery"

Oczywiście narzekać na działania rządzących każdy może. Ale jak podkreśla Passent, trzeba przyznać, że odkąd zmieniła się władza, na przykład "felietonista ma żniwo jak śmierć w czasie cholery".

"Kiedyś najtrudniej było znaleźć co tydzień nowy temat, a teraz nawet nie trzeba się wychylać - po prostu klęska urodzaju. Lawina, powódź tematów i pomysłów. Weźmy choćby tę nieszczęsną flagę unijną. Kiedyś - cały felieton. Dziś - jeden akapit".

A narzekającym Daniel Passent podpowiada: "Głowa do góry!" "Były zabory, okupacja, socjalizm, demokracja, przeżyjemy i narodową sprawiedliwość" - napisał felietonista w najnowszej "Polityce".

DOSTĘP PREMIUM