Lupa o rządzących: "Ci ludzie są żywymi trupami, po 8 latach są opętani swoją narracją"

Znany reżyser teatralny ocenia obecną sytuację polityczną. - Czuję się tutaj chory - przyznaje Krystian Lupa w rozmowie z "Newsweekiem".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas W najnowszym wydaniu tygodnika "Newsweek" reżyser teatralny Krystian Lupa w rozmowie z Jackiem Tomczukiem opowiada o swoich obawach związanych z obecną sytuacją polityczną.

"Ludzie przestali mieć wrażenie, że ich głos cokolwiek znaczy"

Lupa tłumaczy, jak społeczeństwo zrzekło się władzy na rzecz polityków. "Po 1989 r. myśleliśmy, że to, jak ma wyglądać Polska, można już oddać w ręce polityków wyłonionych w wyborach. A ci chętnie od nas to wzięli, aż w końcu my jako obywatele zaczęliśmy im przeszkadzać. Jak to zwykle u nas, natychmiast zaczęli się kłócić, a my wikłaliśmy się coraz bezmyślniej w te kłótnie. Kiedy przyszło zmęczenie i rozczarowanie, nie mieliśmy sobie nic do powiedzenia. Ludzie przestali mieć wrażenie, że ich głos cokolwiek znaczy, że mają siłę sprawczą". Jego krytyka dosięgła też poprzedni rząd. "Platformie muszę zarzucić, że odwróciła się od społeczeństwa. W trakcie tych ośmiu lat kompletnie zaniedbała rozmowy o sprawach ważnych, żyliśmy w hibernacji ideologicznej".

"Demokracja nas unieszczęśliwia"

Zdaniem Lupy, demokracja nie leży w polskiej tradycji. "Ekstremalna cecha polskiego patriotyzmu - potrzeba wroga, bez niego nic się nie trzyma kupy. Tyle że teraz to nienawiść zwrócona w stronę siebie samych i to nie daje mi spokoju. Bo jest w takim patriotyzmie jakaś chęć ofiary, gotowość do spazmów. W gruncie rzeczy demokracja nas unieszczęśliwia. Wszystkie nasze narodowe mity nie mają nic wspólnego z demokracją. Jak można mieć w sobie mentalność demokraty i jednocześnie myśleć o Chrystusie królu Polski". Jak reżyser określa obecnie rządzących? "Ci ludzie w gruncie rzeczy są żywymi trupami, po ośmiu latach w opozycji mają w sobie tyle trupiego jadu, są skupieni na poczuciu krzywdy, odrzuceniu, spiskach. Nie są w stanie wejść w rozmowę z drugim człowiekiem, wysłuchać innego zdania, są opętani swoją narracją. I nie mówię już tylko o politykach. Thomas Bernhard napisał kiedyś genialne zdanie:"Cała wasza koncentracja jest skupiona na tym, żeby nie rozumieć"".

Lupa odnosi się również do tempa zachodzących ostatnio przemian. "Ci, którzy mają oczy, już zobaczyli. Z punktu widzenia demokracji lepiej, że odbywa się to w takim tempie niż na miękko i powoli. Kaczyński i jego ekipa to wygłodniali hazardziści i już nie mogą wytrzymać, żeby zacząć. Patrząc na nich w Sejmie, mam wrażenie, że to kasyno w Las Vegas, gdzie zebrały się największe hieny hazardu. Mają wszystko do stracenia, za chwilę mogą skończyć na szubienicy, a na razie zasiadły do stolika. W głębi widzę w nich strach, paniczny lęk, że przegrają".

"Wybraliśmy regres"

Lupa przeciwstawia Polsce Paryż z dnia niedawnego ataku. "Nie umiem zrozumieć, ze w tym kraju, który dostał szansę na demokrację, w pewnym momencie wybraliśmy ten regres. Z jednej strony próbuję to zrozumieć, z drugiej jestem wściekły, buntuję się: jakie macie prawo cofać mnie jako mieszkańca tego państwa. Byłem w dniu zamachów w Paryżu. Miałem możliwość porównać dyskusje w telewizji francuskiej i polskiej. Różnica była porażająca. Ci, którzy w Paryżu byli ofiarami i zetknęli się ze śmiercią i gwałtem, mówili w sposób wyważony, daleki od uogólnień, agresji, demagogii, która zawsze w takich momentach wybucha. Miałem rodzaj wizji, że taki zamach dokonuje się w Warszawie lub Krakowie. Co by się działo? Jakiego potwora byśmy z siebie wypuścili z tej okazji?".

Cały wywiad znajduje się na stronie "Newsweeka".

DOSTĘP PREMIUM