"Rubel ma kaca, nie tylko Putin ma problem". Polska też może stracić

Tania ropa to wyjątkowo zła wiadomość dla Rosji. "W pierwszy dzień po dziesięciodniowym okresie świątecznym w Rosji tamtejsza waluta obudziła się z kacem gigantem. Jej notowania zanurkowały do najniższego poziomu we współczesnej historii kraju" - pisze w "Rz" Krzysztof Adam Kowalczyk.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Po świątecznej przerwie w Rosji "za dolara trzeba było zapłacić blisko 77 rubli, ponad 20 proc. więcej niż przed rokiem". Powodem są coraz niższe ceny ropy naftowej. We wtorek za baryłkę ropy trzeba było zapłacić niewiele ponad 30 dolarów. A zdaniem ekspertów, ma być jeszcze taniej - cena może spaść nawet do 20 dolarów za baryłkę.

Dla Rosji wpływy ze sprzedaży paliw to najważniejsze źródło dochodów.

"Tegoroczny budżet "stacji benzynowej przebranej za państwo", jak z przekąsem nazywają ten kraj politycy zachodni, liczony był przy założeniu średniej ceny baryłki ropy na poziomie 50 dolarów. Nękane przecenami rosyjskie kompanie naftowe wstrzymały projekty długoterminowe. Zrezygnowały z trudniej dostępnych złóż i tłoczą resztki ropy ze starych"

- pisze Kowalczyk w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".

Ale kłopoty Rosji to nie tylko problemy władz i obywateli tego kraju. Bo coraz biedniejsi Rosjanie zmuszeni będą do oszczędzania. Na przykład na wyjazdach zagranicznych.

Jak ocenia publicysta "Rz", do tej pory Rosjanie często na wypoczynek wybierali m.in. Mazury, Warmię i Trójmiasto. "Tania ropa, która tak cieszy polskich kierowców i firmy transportowe, bije rykoszetem w naszą branżę turystyczną. Nie tylko Putin ma problem" - ocenia Kowalczyk.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM