"Winni będą członkowie układu, którzy kręcą UE w obronie ciemnych interesów. Na pohybel z nimi!"

- Wstyd? Wstyd. W dodatku wszystko to nie jest wynikiem żadnych rozruchów ani katastrofy, która zmusiła rząd do drastycznych, natychmiastowych posunięć, ale skutek świadomej i dobrowolnej polityki polskich władz, przede wszystkim prezesa Kaczyńskiego, prezydenta Dudy i premier Szydło - tak o decyzji KE pisze Daniel Passent.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas KE po raz pierwszy w historii uruchomiła procedurę monitorowania praworządności. Komisja zajmie się wstępną ocenę sytuacji w Polsce, wywołanej zmianą przepisów dotyczących TK i mediów publicznych.

"Niby niewiele, a jednak dużo, bo oto w ciągu zaledwie dwóch miesięcy Polska, która uchodziła za okaz zdrowia, nagle staje się przedmiotem przynajmniej troski, znajduje się w sytuacji kłopotliwej, bo takie postępowanie nie jest nam do szczęścia potrzebne. Niby procedura informacyjna to nie jest żadna sankcja, ale jednak ludziom zdrowym nie mierzy się temperatury i nie zagląda do gardła" - ocenia na blogu Daniel Passent.

"Wstyd i żenujące drobiazgi"

Zdaniem publicysty "Polityki", to co dzieje wokół Polski to powód do wstydu. Tym bardziej, że poza kwestiami, które zaniepokoiły KE jesteśmy świadkami "żenujących drobiazgów, które nie przynoszą chluby naszemu krajowi". To np. "walka wicepremiera i ministra z pornografią w teatrze czy skreślenie "GW", "Newsweeka" i "Polityki" z listy gazet, jakie mogą być prenumerowane przez sądy powszechne".

"'Dobra zmiana' przyniosła zły rezultat, a winni będą oczywiście członkowie układu, którzy kręcą Unią Europejską w obronie własnych ciemnych interesów zagrożonych przez niezłomnych rewolucjonistów. Na pohybel z nimi!" - podsumowuje Daniel Passent.

20 lutego w Parlamencie Europejskim odbędzie debata na temat sytuacji w Polsce.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM