Niespełnione obietnice na 100 dni rządu PiS. "Wiara w to, że ludzie zapomną, może się okazać naiwna"

Zadziwia taktyka pani premier. Wszystko wskazuje na to, że za parę dni Beata Szydło odnowi i powiększy katalog obietnic, które ma zrealizować jej rząd. A co ze starymi zapowiedziami?" - pyta Marcin Piasecki w "Rz". I przypomina, że szefowa rządu obiecywała spełnienie pięciu obietnic w czasie pierwszych 100 dni rządów. "Faktycznie zostały zrealizowane dwie, program 500+ i cofnięcie reformy sześciolatków".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Rząd Beaty Szydło nie zrealizował obietnicy wprowadzenia 12 zł minimalnej stawki godzinowej, bezpłatnych leków dla emerytów, ani obniżenia wieku emerytalnego. A był to sztandarowy postulat z czasów kampanii wyborczych - i prezydenckiej i parlamentarnej.

"Teraz będziemy mieli i stare, i nowe obietnice. Narzuca się proste pytanie: po co? PiS i bez tych nowych zapowiedzi bardzo dobrze wypada w sondażach. A festiwal obietnic zawsze stwarza ryzyko utraty wiarygodności. Zwłaszcza że wyborcy jeszcze nawet nie mieli szansy poczuć skutków realizacji pierwszej obietnicy, czyli pieniędzy na dzieci.

Być może PiS chce pójść za ciosem. Jest to jednak tylko cios propagandowy" - pisze Marcin Piasecki w "Rzeczpospolitej".

Jak ocenia dziennikarz, i bez realizacji wszystkich złożonych w expose obietnic, ministerstwo finansów jest w trudnej sytuacji. Bo wydatki rosną.

Dlatego zdaniem Piaseckiego, "na dokładanie kolejnych kosztownych klocków" nie będzie pieniędzy.

Skąd więc zapowiedzi kolejnych obietnic? Według dziennikarza "Rz", prawdopodobne jest, że Prawo i Sprawiedliwość chce by "nawał obietnic" były osłoną rozgrywek politycznych. Ale Piasecki ostrzega, że to niebezpieczna taktyka.

"Wyborcy potrafią liczyć i są bardzo wyczuleni na kwestie związane z konkretnymi pieniędzmi, a w takich wyspecjalizował się PiS. Kwestia realizacji nierealizowalnych obietnic może się więc stać potężnym problemem dla PiS. A wiara w to, że ludzie zapomną lub wybaczą, jak to kiedyś bywało, może się okazać naiwna" - uważa Marcin Piasecki.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM