"Wpadek w bród, a sukcesów resortu można szukać ze świecą" - nad min. Szałamachą wisi groźba dymisji

Minister finansów na cenzurowanym. Coraz częściej mówi się, że Paweł Szałamacha może pożegnać się ze stanowiskiem. A skoro minister nie jest nawet posłem, to dymisja może oznaczać dla niego wypadnięcie z polityki.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasKonto ministra finansów obciążają m.in. projekt podatku od handlu, który doprowadził do protestów i antyrządowej manifestacji przed Sejmem oraz słynna negatywna opinia resortu na temat sztandarowego projektu PiS - ustawy o wypłacie 500 złotych na dziecko.

"Wpadek w bród, za to sukcesów resortu można szukać ze świecą. Wygląda na to, że na razie po stronie "ma" minister może sobie zapisać tylko gładkie przepchnięcie przez Sejm budżetu na ten rok" - ocenia w "Newsweeku" Miłosz Węglewski.

Paweł Szałamacha jest pierwszym ministrem finansów, który nie jest ekonomistą. Jest absolwentem Wydziału Prawa UAM w Poznaniu.

Zdaniem Węgłowskiego szefowanie resortem finansów nie był "szczytem jego marzeń". "Z pewnością lepiej czułby się na miejscu Mateusza Morawieckiego, snując strategiczne wizje i nie ponosząc wielkiej odpowiedzialności za jakieś konkretne działania. A zamiast tego urzęduje w gabinecie przy Świętokrzyskiej i musi się zmagać ze skomplikowaną materią budżetu i podatków, wiedząc, że kolejna poważniejsza wpadka może zakończyć jego polityczną karierę w PiS" - napisał dziennikarz "Newsweeka".

Nawet do siebie nie dzwonią...

Morawiecki w przeciwieństwie do Szałamachy wydaje się mieć niezagrożona pozycję w rządzie. Obaj panowie chyba nie przepadają za sobą. Bo jak informuje Miłosz Węgłowski, "podobno wicepremier i minister finansów przestali do siebie dzwonić".

"Zderzenie z twardą i skomplikowaną materią finansów wyraźnie stłumiło zapał i entuzjazm" Pawła Szałamachy. I zaprasza do przeglądania profilu ministra na Facebooku.

"Wcześniej regularnie tryskał pomysłami, komentarzami i przemyśleniami na temat współtworzonego przez siebie programu gospodarczego PiS. Już dwa lata temu przekonywał, że partia Jarosława Kaczyńskiego przejmie rządy w kraju. Jeszcze po wyborach ze swadą pisał o konieczności dalszej konsolidacji energetyki, o potrzebie pomocy dla zadłużonych we frankach. Dziś na facebookowym profilu ani śladu dawnego Szałamachy. Pisze o weekendowych wyjazdach z żoną, poleca książki, wspomina o swoim ulubionym kosie Gacku" - relacjonuje dziennikarz "Newsweeka".

"Będziemy jedynie w Europie! Nikt nie ma specjalnej stawki podatku za handel w soboty">>>

DOSTĘP PREMIUM