"Petru obawia się skojarzeń z lewicą". Opozycja boi się związków partnerskich

Polska jest wśród zaledwie sześciu krajów UE, w których nie ma przepisów dotyczących związków partnerskich. A opozycja nie jest zainteresowana, by dyskutować o sprawie w Sejmie. Jak informuje "Rz", PO chce skupić się na konserwatywnych wyborcach. W Nowoczesnej też nie ma chęci, by o sprawie przypominać.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Jak przypomina "Rzeczpospolita", w ubiegłej kadencji aż czterokrotnie posłowie zajmowali się związkami partnerskimi. Teraz - nie tylko ze względu na przewagę PiS w parlamencie - nie ma co liczyć na dyskusję.

"W PO wciąż istnieje środowisko przychylne związkom, którego liderem jest poseł Artur Dunin. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", nie doszedł jednak do konsensusu z szefostwem PO. Powód? Nowy przewodniczący partii Grzegorz Schetyna chce ją skierować na konserwatywne tory. Więcej gestów w kierunku środowisk homoseksualnych wykonuje Nowoczesna. W połowie stycznia posłowie tej partii dyskutowali o związkach partnerskich z organizacjami pozarządowymi. - Wciąż spotykamy się i rozmawiamy na ten temat w podgrupach" - deklaruje w rozmowie z "Rz" posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus.

Ale nieoficjalnie mówi się, że "Ryszard Petru obawia się skojarzeń z lewicą".

Tylnymi drzwiami

Jednak nie można wykluczyć, że polski parlament będzie musiał zająć się problemem. Bo organizacje walczące o prawa par jednopłciowych nie rezygnują z walki. Pierwszym krokiem jest staranie się w urzędach stanu cywilnego o zawarcie małżeństwa.

Odmowa pozwala iść do sądu i do TK. Dzięki takiemu postępowaniu sprawą może się zająć Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. "Tam sukcesem skończyła się podobna procedura, jaką przeprowadziły pary jednopłciowe z Włoch, co zmusiło Senat do przyjęcia ustawy o związkach" - przypomina "Rz".

DOSTĘP PREMIUM