"Anarchia, karnawał, język apartheidu. Państwo nie jest delegaturą jednej partii i jej wodza"

"PiS jest takim samym establishmentem, jakim była PO. Tyle, że jest establishmentem karnawałowym, demontującym system nie po to, by go odbudować, bo nie ma do tego kompetencji. Otwiera drogę siłom rzeczywiście antysystemowym" - ocenia Edwin Bendyk. Wg publicysty "Polityki", jeśli rząd nie opublikuje wyroku TK będziemy mieć do czynienia "nie z "kryzysem konstytucyjnym, tylko z anarchią".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas "Paradoks polega na tym, że do anarchii wzywają konstytucyjne organy władzy nie uznające konstytucji. Mamy więc karnawał w środku Wielkiego Postu. Tak, karnawał - jak bowiem nazwać sytuację, kiedy faktyczną władzę sprawuje człowiek nie ponoszący żadnej odpowiedzialności za swe decyzje; kiedy rząd, władza wykonawcza, nie uznaje werdyktów trybunałów, a prezydent odpowiedzialny za Konstytucję i jedność Konstytucję łamie i mówi językiem apartheidu (to o wystąpieniu w Otwocku) - napisał Bendyk na blogu.

Zdaniem publicysty, działania Prawa i Sprawiedliwości to woda na młyn antysystemowców.

"Co pozostaje? Stanowisko takie, jak sędziów Trybunału Konstytucyjnego i tych wszystkich obywateli, którzy swą pracą potwierdzają codziennie, że Państwo istnieje i jest Rzeczpospolitą, a nie delegaturą jednej partii i jej wodza" - podsumował Bendyk.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM