"Kościół zwyczajnie podjął złą decyzję i, co gorsza, brnie dalej" - Szostkiewicz o aborcji

"Najpierw biskupi wypowiedzieli tzw. kompromis aborcyjny. Potem prezes i pani premier powiedzieli: wchodzę w to! Dzisiaj prymas Polak uspokoja, że karania kobiet nie będzie. Co za łaskawość!" - pisze na blogu Adam Szostkiewicz. Publicysta "Polityki" ocenia, że Jarosław Kaczyński przeprowadzi zaostrzenia przepisów. "Bo kto mu zabroni?" - pyta.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Jakie są źródła ofensywy Kościoła w sprawie aborcji?

"Być może uznali, że PiS ma teraz tyle kłopotów wywołanych działania rządu, że nie doda jeszcze jednego frontu walki, i to z Kościołem, który tak mocno wspierał PiS w drodze po władzę. A może, jak to bywa częściej, niż sądzimy, a zwłaszcza jak sądzą wyznawcy różnych teorii spiskowych, zrządził to przypadek (choć podobno w Kościele, inaczej niż w PiS, nic nie dzieje się przypadkowo)" - uważa Adam Szostkiewicz.

Zdaniem publicysty tygodnika "Polityka", prezes PiS który decyduje o wszystkim, co dzieje się na szczytach władzy, dziś postąpi inaczej niż w 2007 roku. Wtedy nie zgodził się na wpisanie do konstytucji ochrony życia od poczęcia.

"Nowy układ sił i sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego pozwalają Kaczyńskiemu wywracać system, który skazał na śmierć. I Kaczyński dzisiaj nowelizację przeprowadzi. Bo kto mu zabroni? Protesty kobiet PiS tradycyjnie lekceważy, szerszego poparcia, poza większymi miastami, one nie zyskają. Kaczyński umie liczyć politycznie. Uważa, że więcej zyska politycznie, cementując przymierze z Kościołem, niż mu się stawiając albo wdając się z Kościołem w jakieś przetargi" - pisze na blogu publicysta.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM