Lis w "Newsweeku": Kapitan PiS-owskiego statku powinien wiedzieć, że czeka go zderzenie z górą lodową

"Kaczyński okazuje się wirtuozem w wywoływaniu konfliktów" - napisał w nowym "Newsweeku" Tomasz Lis. "Wypada znacznie gorzej, gdy trzeba nimi zarządzać. Szczególnie gdy trzeba jeszcze rządzić krajem" - ocenił redaktor naczelny tygodnika.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas"Blitzkriegu nie będzie. Rewolucja traci impet" - napisał Tomasz Lis we wstępniaku nowego "Newsweeka". Redaktor naczelny tygodnika stwierdził, że opór społeczeństwa w sprawie Trybunału Konstytucyjnego czy aborcji sprawił, że "władza znalazła się w defensywie". "Społeczeństwo obywatelskie wcale nie jest tak słabe, jak sądziła nie tylko władza, lecz także ci, którzy jej nie lubią" - podkreślił.

"Bezwzględna autorytarna władza - przykrywająca bezceremonialne poczynania agresywną retoryką i ordynarną propagandą - choć ma niekwestionowany polityczny mandat do sprawowania władzy, szybko traci mandat moralny" - zaznaczył. Jak dodał, USA czy Unia Europejska wcale nie straciły zainteresowania kwestią polską, choć takie były zdaniem publicysty nadzieje PiS. Polska "za granicą popada w izolację" i "nie będzie w stanie skutecznie forsować na Zachodzie żadnych interesów".

"Na ten sam poziom obciachowości Platforma pracowała siedem lat, PiS - pięć miesięcy" - napisał Lis. "Kaczyński okazuje się wirtuozem w wywoływaniu konfliktów, ale wypada znacznie gorzej, gdy trzeba nimi zarządzać" - stwierdził. "Szczególnie gdy trzeba jeszcze rządzić krajem".

W słabości rządu Lis widzi szansę dla opozycji. "Czas wyjść z narożnika i nie dać się szachować insynuacyjnymi oskarżeniami i propagandowymi zaklęciami" - napisał. "Kapitan PiS-owskiego statku powinien wiedzieć, że czeka go zderzenie z górą lodową" - dodał Lis.

DOSTĘP PREMIUM